SAMOTNA MYSZKA
Była raz sobie mała, milutka Myszka. Miała śliczną, szarą sierść, długie, czarne wąsiki i czarny nosek oraz bardzo długi ogonek. Była również dumna ze swoich dużych, szarych uszek, różowych w środku. Wcale jednak nie miała przyjaciół. A to dlatego, że była bardzo lękliwą myszką. Podczas zabawy bała się, że uderzy ją piłka, ktoś ją popchnie w zabawie w berka albo specjalnie przestraszy. Jednym słowem była ostrożna, aż do przesady. Z tego też powodu jąkała się, co męczyło inne zwierzątka. Widząc to coraz bardziej wstydziła się pokazywać w gronie znajomych. A jeżeli było jej nudno, to w kółko powtarzała: Pobaw się ze mną, pobaw! co również było męczące. Jednak nie była taka z natury, lecz przeżywała sytuację swoich rodziców. Jej mamę zjadł kot, a tata zgubił się w lesie. Taka właśnie była nasza myszka.
Tego dnia było wyjątkowo nudno. Poszła więc do pewnej Świnki i mówiła: - Pobaw się ze mną, pobaw! A Świnka odpowiadała: - Mam się z tobą zaprzyjaźnić? O nie! Jesteś zbyt lękliwa i do tego się jąkasz! - mówiła i zaraz zamykała drzwi.
Mała, samotna Myszka chodziła po podwórku, szukając przyjaciół. W końcu dotarła nad staw, klęknęła przy nim i zaczęła się myć, bowiem mimo wad była bardzo zadbana. Jej sierść była błyszcząca, codziennie myła ją trzy razy: rano, po południu i wieczorem. Jej mordka lśniła czystością, a jej łapki...Ach! Aż miło było popatrzeć - zawsze bardzo czyściutkie.
Aż tu nagle coś zaczęło wynurzać się z wody. Rosło, rosło, stawało się ogromne, aż w końcu przed Myszką stanął wielki, potężny Hipopotam. Mała Myszka przestraszyła się i jej przestraszone oczy zabłyszczały. Ale Hipopotam powiedział: - Jestem miłym Hipopotamem, nie bój się mnie! I Myszka przestała się go bać. Po chwili wyjąkała: - J-j-ja też jestem miła. Zaprzyjaźnimy się? Bo ja chodziłam do takiej Świnki i powiedziała, że nie będzie moją przyjaciółką. Ciągle zamykała mi drzwi. Bo...bo...bo ja jestem lękliwa i się j-j-jąkam - powiedziała smutna Myszka.
- Pewnie, że się z tobą zaprzyjaźnię! Wiem, co czujesz. Mnie też niezbyt lubią, mówią, że jestem bardzo gruby i męczy ich to, że powoli mówię... Ale ja nigdy nie zwracam uwagi na cudze wady, bo wiem, że każdy się taki urodził, jaki się urodził i nic się na to nie poradzi - odpowiedział Hipopotam.
- Ale ja się taka nie urodziłam t-t-tylko moi r-r-rodzice...- i Myszka opowiedziała wszystko Hipopotamowi.
- To smutne...A teraz chodź do lasu, pobawimy się! - powiedział Hipopotam.
- Och...A jeśli zginę jak mój mysi tata?
- Nie martw się! jesteś ze mną!
Poszli więc do lasu.
Nagle Myszka zauważyła coś, co ruszało się w krzakach. Wychodziło... Zamiauczało...To był kot! Myszka zaczęła uciekać. Tak biegła, że nie zauważyła stawu i wpadła do niego. Hipopotam usłyszał plusk wody i szybko pobiegł drogą, którą uciekała Myszka. Gdy dotarł do stawu, zanurkował i wyciągnął nieprzytomną Myszkę na brzeg. Zrobił jej sztuczne oddychanie ale to nie pomogło. Szybko wezwał pielęgniarkę Żabkę. Opowiedział jej o wszystkim. Gdy Żabka wysłuchała co się stało, szybko zabrała Myszkę do swojego szpitala, a tam ją zbadała i zabrała się do reanimacji. Myszka powoli zaczęła otwierać oczy.
- Myszka! - wykrzyknął radośnie Hipopotam i uściskał Myszkę i pielęgniarkę Żabkę.
- Ty mnie uratowałeś? Ojejku! To się nie mam już czego bać razem z tobą! Dziękuję ci - wykrzyknęła Myszka z radością. Potem Myszka i Hipopotam podziękowali Żabce.
- Dziękuję za wszystko - powiedziała Myszka.
- Dziękuję - podziękował Hipopotam.
Potem wyszli ze szpitala Żabki radośni i weseli, bowiem Myszka - najlepsza przyjaciółka Hipopotama - była już zdrowa i znów poszli się bawić.
- To są prawdziwi przyjaciele - pomyślała pani Żabka i szczęśliwa machała im łapką.
Oczywiście Myszka, już inna, odmieniona, zaczęła być lubiana i inni chętnie się z nią bawili. Śmiała się, odbijała piłkę, była bardzo wesoła! Jej zadbany wygląd wszystkim imponował i nie miała już żadnej wady. W tamtym miasteczku, Zwierzątkowie, nikt się już z nikogo nie wyśmiewał i dawał mu szansę na zlikwidowanie wad. Tamto miasteczko stało się doskonałe dzięki małej Myszce i jednemu Hipopotamowi. A Myszka ze swoimi przyjaciółmi żyła długo i szczęśliwie, i może żyje jeszcze do dziś. Jeśli więc spotkacie zadbaną, szarą, polną myszkę zapytajcie ją czy pamięta tę przygodę. Jeśli nie zrozumiecie jej mysiego języka, poszukajcie myszki blisko jakiegoś hipopotama, choć nie jest to widok często spotykany...
Iga Gromska lat 9 Lublin