Magazyn dla rodziców

Szukasz wartościowych gier i zabaw edukacyjnych w internecie? Skorzystaj z portalu Balon Blum, który pomoże Twojemu dziecku przygotować się do nauki w szkole

Zabawa w czytanie

To był zwykły dzień. Od rana panował dobrze znany, codzienny pośpiech.
– Szybciutko, kochanie – prosiła mama.
– Wsiadajcie do samochodu! – wołał tata.
Potem krótkie, ciepłe pożegnanie, całus od mamy, od taty obowiązkowy „niedźwiedzi” uścisk. I już jestem w szkole. Mama wysiądzie przy następnej ulicy. Pracuje w banku. Nie może się spóźnić. Tata pojedzie dalej sam. Sprzedaje mieszkania. W naszym domu bywa tylko wieczorami.

Lubię szkołę. Po lekcjach chodzę do świetlicy. Spędzam tam kilka godzin dziennie. Najpierw bawię się z innymi dziećmi, potem odrabiam pracę domową. Z tymi lekcjami, to był mój pomysł. Dzięki temu mam więcej czasu w domu. Lubię pooglądać telewizję i pograć na komputerze. Bywa, że trochę się nudzę i zbijam bąki. Mama uważa, że każdy z nas powinien mieć jakieś obowiązki, więc czasami pomagam.

Najbardziej lubię nasze wspólne wieczory. Wtedy ja, mama lub tata czytamy i rozmawiamy. Wczoraj mama powiedziała tacie, że mają dla mnie za mało czasu. I czytamy chyba zbyt krótko. I w ogóle nie jest pewna, czy rozumiem to, co czytam. Nie chcę, żeby rodzice się martwili. Myślę, że potrafię im pomóc.

Wiem, że czytanie to ważna sprawa. Dlatego ćwiczę codziennie. Niedługo – 10 -15 minut.

Lubię, gdy rodzice cieszą się z moich postępów i gdy zachęcają mnie do dalszych zmagań. Kiedy popełniam błędy, pomagają mi je naprawić. Jest przy tym dużo śmiechu. Nazywam to zabawą w czytanie.

Zanim dorosnę i nauczę się koncentrować, minie jeszcze trochę czasu. Na razie wiele rzeczy mnie rozprasza. Dlatego duży druk przyciąga moją uwagę i zainteresowanie. Łatwiej rozpoznaję duże, wyraźne litery, sylaby, słowa.

Lubię, gdy tekst jest podzielony na kilka części. Duża ilość druku mnie przeraża.

Monotonia jest moim wrogiem, zabawa – żywiołem. Wymyślam mini-zabawy, które pomagają mi oswoić się z tekstem.

Pierwsza zabawa jest zawsze najprostsza. Jak każdy potrzebuję rozpędu i zachęty. Sukces nawet najmniejszy, dodaje mi skrzydeł.

W trakcie zabaw mam przewodnika. To mój palec wskazujący. Poruszam nim płynnie po tekście. Wskaźnik porządkuje ruch moich oczu. Są wtedy we właściwym miejscu. Poza tym aktywizuje pracę mojego mózgu.

Wodzenie palcem po fragmencie tekstu i wyszukiwanie wyrazów na jakąś literę (tę wybiera mama lub tata) jest całkiem przyjemne. Proste słowa odczytuję samodzielnie, trudniejsze – z mamą lub tatą. Łatwo je wtedy zapamiętuję i rozpoznaję ponownie.

Kolejne zabawy są bardziej skomplikowane. Tropię i odczytuję wyrazy kończące się tą samą literą. Innym razem poszukuję nazw własnych – najbardziej lubię imiona.

Uwielbiam wyścigi. Dlatego lubię zabawę, w której wygrywa ten, kto pierwszy znajdzie i podkreśli wszystkie wyrazy z wybraną literą w środku. Tę literę może wskazać tata. Też lubi się ścigać.

Najtrudniejsze zabawy zostawiam na koniec, kiedy oczy i ręka są już rozgrzane. Wtedy wyszukuję wyrazy, w których ukryła się ta sama sylaba albo inne, krótsze słowo.

Po co to robię? Każde przeszukanie tekstu pozostawia w mojej pamięci ślad w postaci obrazu słowa. Każde odczytanie uzupełnia obraz odpowiadającym mu dźwiękiem. Ślad w mojej pamięci staje się wyraźny i trwały.

Bawię się w ten sposób kolejnymi fragmentami. Jeśli tekst jest trudny, wykonuję kilka zabaw. Czasem wystarczy tylko jedna lub dwie, aby bez trudu odczytać cały akapit.

Po przeczytaniu fragmentu czekam na pytania mamy albo taty. Niektóre bardziej, niektóre mniej szczegółowe. Tata bywa dociekliwy. Będzie chciał wiedzieć, które zdanie jest odpowiedzią na jego pytanie. Nie obejdzie się bez: „gdzie?”, „dlaczego?”, „kiedy?”.

Ja też potrafię zadawać pytania. Znam przecież tekst, jak własną kieszeń. Ciekawe , czy mama znajdzie w nim wszystkie nazwy miast? Czy tata pokaże wyrazy, w których ukryła się owca? Lubię te nasze zabawy, nawet jeśli nie trwają długo. Mama i tata są wtedy tylko dla mnie. Czuję, że jestem dla nich najważniejszą osobą i jest mi z tym bardzo dooooobrzeeeeeeeeeeee…

Joanna Pluta

 
  Brak komentarzy


Polecamy