Magazyn dla rodziców

Przygotuj dziecko do pierwszej klasy. Skorzystaj z portalu z grami i zabawami edukacyjnymi przygotowanymi przez ekspertów

Widok na zatokę

Anka wytarła dłonie o przybrudzone spodnie, odkręciła butelkę mineralnej i spojrzała na zatokę wypełnioną ludźmi w kolorowych tiszertach.
Lubiła ten widok. W oddali bieliły się żagle dachu opery przypominające wielkie płetwy rekinów, a za nimi drapacze chmur i wygięty w łuk Harbour Bridge, który wszyscy tutaj nazywali po prostu „wieszakiem”.
Kto by pomyślał, że będą mieszkać w Sydney?
Schowała butelkę do płóciennej torby i poszukała wzrokiem Sienny, Wojtka i Martynki.
Szli parę metrów za nią, raz po raz pochylając się i wrzucając kolejne znalezisko do ogromnego worka. Martynka wyglądała rozczulająco w zielonej sukience w wisienki i o wiele za dużych gumowych rękawicach.

Postanowili z Wojtkiem, że po śniadaniu pojadą na wycieczkę i pokażą jej błękitną mgiełkę unoszącą się nad lasem eukaliptusowym. To miał być jeden z prezentów na siódme urodziny.
Nic z tych planów nie wyszło.
Sienna miała wielki dar przekonywania. Jej nie znające makijażu, usiane drobnymi piegami policzki pokrywały się coraz ciemniejszym rumieńcem, kiedy przekonywała ich, że tej niedzieli powinni zostać w mieście.
– Las może poczekać.

Była zaledwie dziesięcioletnią dziewczynką, kiedy towarzyszyła rodzicom w czasie służbowej podróży do Kalifornii. Po wybuchu platformy wiertniczej w okolicach Santa Barbara około stu tysięcy baryłek ropy wyciekło, zanieczyszczając czterdzieści mil plaż i powodując powolną śmierć ptaków, delfinów, lwów i słoni morskich. Mówiono, że tłuste, ciemne, ciężkie fale uderzały wtedy o brzeg w zupełnej ciszy.
Sienna zapamiętała wyraz twarzy ojca i rozmowy ludzi w kombinezonach usiłujących oczyścić pióra oblepionych ropą ptaków.
Kiedy opowiadała, Martynka wygięła usta w podkówkę.
– I co było dalej, ciociu? Uratowali te ptaszki?
– No cóż, mnóstwo ludzi zaczęło protestować i w końcu postanowili, że trzeba wprowadzić odpowiednie przepisy chroniące środowisko, a 21 marca będzie specjalnym dniem.
– Dniem Ziemi?
– Właśnie. To co? Pójdziecie jutro ze mną?

Zanim wyszli z domu radio podało, że na wybrzeżu gromadzą się dziesiątki tysięcy ludzi. Większość niesie foliowe worki, niektórzy dodatkowo są uzbrojeni w długie kije zakończone metalowymi szpikulcami.
Teraz worki szybko zapełniały się brudnym plastikiem, kawałkami blachy, potłuczonym szkłem, niezliczoną ilością poczerniałych petów, reklamówek i papierów. Kilkunastu mężczyzn ładowało na ciężarówkę przeżarte rdzą szkielety porzuconych samochodów.
Nieopodal kręcili się policjanci, widać było zaparkowaną karetkę pogotowia, ale nie działo się nic niepokojącego.
Panowała atmosfera gigantycznego pikniku.
Uśmiechnięty starszy mężczyzna w czapce z daszkiem niósł biało-niebieską chorągiewkę z rysunkiem słońca, chmurki i mostu – Dzień Sprzątania Portu.

Człowiek, który to wszystko wymyślił, nazywał się Ian Kiernan i był sympatycznie wyglądającym pięćdziesięcioletnim przedsiębiorcą. Właśnie udało mu się zrealizować marzenie życia – wziął udział w regatach i opłynął świat w pojedynkę.
Kiedy wsiadał na jacht Spirit of Sydney, marzył jednak o czymś jeszcze. Chciał zobaczyć słynny las złotych wodorostów na Morzu Sargassowym – jedynym morzu pozbawionym wybrzeża, któremu za brzegi służą prądy morskie. Dzięki temu gromadzą się tam wodorosty przypominające portugalskie winogrona sarga. Niegdyś mówiono, że te ogromne złote glony pochodzą z Atlantydy, że dopiero po jej zatonięciu wypłynęły na powierzchnię. Przerażeni żeglarze od dawien dawna opowiadali sobie o pojawiających się w tych okolicach straszliwych potworach.
To, co zobaczył Ian Kiernan po dopłynięciu na miejsce, odebrało mu mowę. Na powierzchni mętnawej wody, wśród poczerniałych umierających glonów unosiły się tony śmieci. Morze Sargassowe było morzem śmie(r)ci.
Po przepłynięciu dwudziestu siedmiu tysięcy mil w czasie stu pięćdziesięciu sześciu dni i ustanowieniu tym samym rekordu Australii wrócił do kraju i postanowił wykorzystać błyskawicznie rosnącą popularność. Opowiedział o  swoim pomyśle przyjaciołom i wieść o akcji rozeszła się pocztą pantoflową – dzięki takim ludziom jak Sienna.

Worek stawał się coraz cięższy, łatwiej było go teraz ciągnąć po piasku niż nieść.
Anka stwierdziła, że odstawi go na wyznaczone miejsce, zanim folia pęknie i cała zawartość znajdzie się z powrotem na ziemi.

Kalendarium:
1969 – katastrofa ekologiczna w okolicach Santa Barbara w Kalifornii wywołuje masowe protesty
1970 – w USA po raz pierwszy obchodzony jest Dzień Ziemi
8 stycznia 1989 – zorganizowana przez Iana Kiernana akcja sprzątania portu w Sydney daje początek popularnej dziś na całym świecie akcji Sprzątania Świata
22 kwietnia 1990 – pierwsze obchody Dnia Ziemi w Polsce
wrzesień 1994 – pierwsza akcja Sprzątanie Świata w Polsce

Katarzyna Sowula

 

Polecamy