Magazyn dla rodziców

Twoje dziecko idzie do szkoły? Pomóż mu się przygotować. W portalu Balon Blum znajdziesz gry i zabawy edukacyjne, dzięki którym opanuje wszystkie potrzebne umiejętności. Sprawdź

Czy czekolada pomaga w nauce?

„Każda myśl dziecka, a przez to jego zachowanie, ma początek w jedzeniu”.
Bernard Rimland  

Stan zdrowia naszych dzieci wprawia w zdumienie – już kilkulatki szybko się męczą, mają słabą odporność, wciąż rośnie liczba kłopotów emocjonalnych, z którymi borykają się coraz młodsze dzieci (i bliscy im dorośli).

Coraz więcej lekarzy, psychologów i dietetyków, opierając się na kolejnych badaniach, zwraca uwagę, że odpowiednie pokarmy, bądź ich brak, wpływają również na rozwój intelektualny dziecka (chociażby na jego pamięć czy koncentrację uwagi). Co istotniejsze, badania wskazują również ogromny wpływ jedzenia na impulsywność czy wysoki poziom pobudzenia dziecka – jednym słowem – na zachowanie dziecka.

Oczywiście uwarunkowań tego stanu jest bardzo dużo. Można wymienić tutaj chociażby przyśpieszenie cywilizacyjne czy zmiany społeczne wpływające na funkcjonowanie rodziny. Najwyższy czas jednak zwrócić uwagę dorosłych, że droga dziecka do sukcesów w nauce zaczyna się od jego zrównoważonej diety – diety dobrej dla funkcjonowania rozwijającego się mózgu.

Wybuchowa dieta

Jedzenie dostarcza (lub nie) substancji odżywczych, z których organizm buduje wszystko – łącznie z komórkami nerwowymi. Naukowcy wskazują również, że nadmiar nieodpowiednich substancji może doprowadzić do tzw. dysfunkcji mózgu, szczególnie mózgu w fazie kształtowania się, a takim jest przecież mózg dziecka. Wiele współczesnych dzieci ma niedobory substancji odżywczych, które wiele znaczą dla dobrego funkcjonowania układu nerwowego. Dieta uboga w kwasy Omega3 może bardzo niekorzystnie wpłynąć na zdolność koncentracji, na zapamiętywanie, powodować nadpobudliwość.

Oczywiście wpływ jedzenia na zachowanie to sprawa dziecięcych predyspozycji oraz indywidualnych uwarunkowań, na co wskazuje Bernard Rilmland w książce „Dziecko dys-logiczne”. Wspomnieć tu należy na przykład, że zachowania diagnozowane bardzo często jako ADHD, a więc impulsywność, nadruchliwość i problemy z uwagą nasilają się w przypadku nieprawidłowej diety (szczególnie wskazuje się tutaj ważność magnezu i witaminy B6).

Żywność wysoko przetworzona, gotowe produkty mają niewiele substancji odżywczych, a taka żywność jest przecież podstawą diety w wielu rodzinach. Badania przeprowadzone przez Brytyjską Fundację Żywienia wykazały, że 50 procent dzieci cierpi na niedobór witaminy A, a 75 procent – na niedobór cynku (obydwa składniki są niezmierne ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego). Coraz więcej, również w Polsce mówi się o fatalnym wpływie barwników dodawanych do różnych pokarmów, szczególnie, gdy przyjmowane są w nadmiarze, połączone ze sobą, przy małej masie ciała. Barwniki (i to nie tylko w chińskich słodyczach) mogą powodować nadmierną pobudliwość, irytację, problemy z kontrolą zachowań i trudności ze skupieniem uwagi. Bardzo groźne są również konserwanty często dodawane do suszonych owoców.

Cukrowy skok

Wszechogarniający pośpiech, brak czasu na przygotowanie posiłków w domu, wykorzystywanie szybkich, reklamowanych przekąsek w celu zmotywowania dzieci do określonego działania (lub ich zabranianie jako kara) to najkrótsza lista „grzechów” żywienia współczesnego rodzica.

Złe jedzenie jest bolączką nie tylko domów, ale i polskich szkół. Prasa zagraniczna donosi coraz częściej o rewolucji w menu stołówek szkolnych i potwierdzonych przez nauczycieli zmianach w funkcjonowaniu uczniów, którzy są wyraźnie mniej rozkojarzeni czy pobudzeni, a równocześnie bardziej zdyscyplinowani.

Wieloletnie badania prowadzone w Instytucie Pediatrii w Nowym Jorku wykazały, że niewłaściwe pokarmy – konserwowane, sztucznie barwione, zawierające środki chemiczne, typowe słodkie napoje, zwłaszcza z puszek, pasteryzowane mleko, napoje gazowane – mogą zwiększać zachowania agresywne i ogólną pobudliwość dziecka. Ile z tych produktów jest obecnych w codziennej diecie przeciętnego polskiego ucznia? Warto przypomnieć, że osłabienie pamięci czy koncentracji naszych dzieci może wynikać również z anemii, a o nią oczywiście nietrudno przy tak ubogich dietach (frytki, słodki napój plus pączek).

Uczeń zaczyna dzień płatkami, z których aż kapie cukier (wystarczy zerknąć na dane na opakowaniu), do tego słodki napój kakaopodobny, a w szkole, wiadomo: żelki, lizaki, cukierki, batoniki, pączki, rogaliki sprzedawane w sklepiku albo przynoszone z domu zamiast drugiego śniadania. Duża dawka cukru daje energetycznego „kopa” (to tzw. zjawisko skoku cukrowego), jednak szybko przynosi spadek energii, a nawet zachowania bliskie apatii. Nic tylko sięgnąć po kolejnego lizaka, bo jak tu inaczej spędzić tyle czasu w szkole. To najkrótsza droga do wahań nastroju czy braku równowagi emocjonalnej, tak często obserwowanych przez psychologów dziecięcych u coraz młodszych dzieci.

Dieta, w której jest nadmiar cukru, prowadzi też oczywiście do nadmiernej otyłości, która z kolei jest prostą drogą do braku sprawności fizycznej (unikanie wysiłku fizycznego ma bardzo negatywny wpływ na rozwój intelektualny małego dziecka) oraz wielu poważnych chorób. W sferze emocjonalnej zaś dieta ta powoduje obniżenie samooceny dziecka, a więc ma ograniczający wpływ na kształtowanie się poczucia własnej wartości.

Dobre słodycze to czekolada o jak największej zawartości kakao, chałwa czy sezamki, raz na jakiś czas ciasto upieczone w domu, herbatniki ze zbożami. Inne łakocie naprawdę warto zminimalizować w diecie dziecka. Warto też zwrócić większą uwagę na ich jakość – czekolada nadziewana barwnikami udającymi truskawki i biała czekolada, która jest nią tylko w nazwie, nie są dobrym wyborem.

Potęga reklam

Związek jedzenia z zachowaniem naszych dzieci jest bardziej ścisły niż nam się wydaje. To, co dziecko zjada (lub czego nie zjada), ma wpływ na jego zdolność do czytania, pisania, koncentracji uwagi i zapamiętywania. Może warto zastanowić się, czy mieszanka cukru i sztucznych barwników nie przyczynia się u naszego dziecka do szybszej irytacji, niekontrolowanej złości, problemów ze spaniem i pobudzeniem ruchowym czy emocjonalnym.

Jedzenie, które potocznie nazywa się śmieciowym, związane jest agresywnie reklamowane (np. znajome twarze z kreskówek na serku). Aż 76 procent dzieci ogląda reklamy żywności, więc nic dziwnego, że domagają się czegoś, co kojarzy im się z ciekawą melodią, ulubionym bohaterem i radością. Dzieci są świetnymi odbiorcami reklam – są bezkrytyczne, mają niski poziom wiedzy, są więc na takie treści bardziej narażone. Rodzice zaś muszą odgrywać  rolę „złych policjantów” i dawać odpór dziecięcym zachciankom. Nigdy nie należy nagradzać (co, niestety, często zdarza się nawet w przedszkolach) dobrego zachowania dziecka słodyczami lub zamieniać deseru w nagrodę za zjedzenie zupy i ryby. Spokojna rozmowa, jasne zasady dotyczące posiłków i dobry przykład ze strony rodzica powinny wystarczyć.

To, czym żywi się nasze dziecko, głównie zależy od nas, to odpowiedzialność, którą dorośli w domu i szkole czy przedszkolu powinni jak najszybciej wziąć na siebie. Najprostsza rada dotycząca żywienia dzieci, to ta wypowiedziana przez dietetyczkę Ellyn Satter: „dorośli decydują o tym, co, kiedy i gdzie dzieci jedzą, dzieci decydują o tym, ile i czy w ogóle zjeść”.
Może więc warto zawahać się przy kupnie kolejnego loda barwiącego język.

Iwona Chądrzyńska
 

Polecamy