Magazyn dla rodziców

Przygotuj dziecko do pierwszej klasy. Skorzystaj z portalu z grami i zabawami edukacyjnymi przygotowanymi przez ekspertów

Mądra miłość na co dzień i od święta

Basia siedziała na kanapie i z zainteresowaniem oglądała popularny program telewizyjny. Na ekranie – dantejskie sceny. Dwójka kilkulatków okładała się pięściami, pluła na siebie, przeklinała... Krzyk dzieci mieszał się z głosem interweniującej matki.
– Mam dość tego horroru. Wyłącz telewizor albo zmień kanał.
Basia zaprotestowała:
– Nic z tego, mamusiu, nie wyłączę. Ja już wiem, czego brakuje tym dzieciom.
– Brakuje? Przecież wszystko mają. Mogą się czuć bezpieczne i szczęśliwe.
– Nie wszystko, mamusiu. Brakuje im mądrej miłości.
– A co to jest ta mądra miłość? – zapytałam rozbawiona.
– Zaraz ci wytłumaczę – odpowiedziała moja specjalistka od uczuć.

Mądra miłość jest wtedy, kiedy rodzice mają czas dla dzieci.
– Ja wiem, że wszyscy są teraz bardzo zapracowani, mamusiu. I ty, i tatuś. A nawet babcia. Wcale nie chcę, żebyście byli ze mną cały dzień. Mam przecież moją panią, koleżanki i kolegów – w szkole i na świetlicy. Bardzo ich lubię, to moi przyjaciele.
Ja myślę o takich chwilach, kiedy rodzice i dzieci są tylko dla siebie. Tak jak ty i ja, kiedy wieczorami czytamy bajki. Albo kiedy idziemy na „babski wypad”. Tak, jak tata i Marcin, kiedy sklejają te swoje modele i rozmawiają o samolotach. Albo te nasze niedzielne wyprawy. Wtedy cały czas poświęcamy tylko sobie.
– I to właśnie jest mądra miłość? – zapytałam
– Nie tylko. To dopiero jej mały kawałek – perorowała moja domorosła psycholog.

Mądra miłość jest wtedy, kiedy dziecko może być samodzielne.
– Każdy rodzic chce, żeby jego dziecko było samodzielne, mamusiu. Ale nie każdy pozwala dziecku być samodzielnym. To tak, jak ty i mama Zosi. Pamiętasz? Jesienią ustaliłyśmy, że od tej pory sama dbam o swoje ubrania. Co wieczór oglądam prognozę pogody i wybieram z szafy coś odpowiedniego na następny dzień. Powiedziałaś, że jestem wystarczająco dorosła, aby powierzyć mi te obowiązki. W ten sposób nauczę się odpowiedzialności i zadbam o porządek w szafie. A moje brudne ubrania zawsze trafią na czas do pralki.

Potem wytłumaczyłaś mi, co znaczą te wszystkie obrazki i cyferki na mapie pogody. Na początku było mi trudno. Czasami zapominałam wysłuchać tej prognozy albo coś myliłam. Wtedy mi pomagałaś. Kilka razy byłam nawet zła, że się zgodziłam. Ale potem mi się spodobało, że mój wygląd zależy ode mnie. Wygląd to przecież ważna rzecz.
Dlatego o wszystkim opowiedziałam Zosi, a ona swojej mamie. Jej mama podchwyciła ten pomysł.
– No i ? – zapytałam. – Teraz obie dbacie o swoją garderobę?
– Niestety, tylko ja. Mama Zosi wytrzymała zaledwie kilka dni. Najpierw narzekała, że Zosia robi to za wolno. Potem, że za późno, że dopiero po dobranocce. I że nie potrafi odpowiednio dobrać kolorów. Łączy kratkę i kwiatki, a to wcale dobrze nie wygląda. W końcu zaczęła zamieniać ubrania wybrane przez Zosię. Najpierw Zosi było smutno, bo ta samodzielność też jej się podobała. Potem była wściekła, że mama nie dała jej szansy. Teraz, nawet jak mama prosi, Zosia nie chce sama nic wybrać. Mama złości się i krzyczy...

– I wiesz, zauważyłam, że przez te ubrania i prognozę pogody, jest mi ze wszystkim łatwiej.
– ???
– Uwierzyłam, że potrafię sama sobie poradzić. Kiedy wysłałaś mnie do sklepu po zakupy, to zapomniałam o bułkach. Prosiłaś, żebym zapisała, ale mi się nie chciało. Wiedziałam, że coś mi wypadło z głowy. Najpierw chciałam wrócić do domu. Ale przymknęłam oczy, myślałam i myślałam. To się chyba nazywa – kojarzyłam. Tak, jak te obrazki na mapie pogody.
I przypomniałam sobie.
– Brawo! – pochwaliłam. – To znaczy, że wykorzystujesz umiejętności w praktyce. To ważne i mądre, zupełnie, jak ta mądra miłość, o której tyle wiesz.
– Wiem nawet jeszcze więcej. I jeśli chcesz, to ci opowiem.

Mądra miłość mówi dziecku, co wolno, a czego nie. Stawia czytelne granice.
– No, no robi się coraz ciekawiej. Chcesz powiedzieć, że lubisz nakazy i zakazy?
– Nie bardzo lubię. Ale czuję, że są mi potrzebne. Bo dziecko, mamusiu, jest jak kierowca, który jedzie nieznaną trasą. Musi bardzo uważać, żeby się nie pogubić. Dlatego śledzi wszystkie drogowskazy i postępuje zgodnie z nimi. Następnym razem jest mu już dużo łatwiej.
Te wasze dorosłe reguły to są właśnie takie znaki na drodze. Dzięki nim wiemy, co robić. Tylko że dzieci mają czasem trudniej niż kierowcy.
– Dlaczegóż to? – zapytałam.
– Bardzo śmieszne, mamusiu. Bo to właśnie przez was, dorosłych. Nie umiecie się zdecydować. Raz mówicie jedno, a potem znowu co innego. Rano drogowskaz znaczy „tak” a wieczorem już „nie”. Pani w szkole zakazuje, a rodzice pozwalają. Czasami robicie nam taki mętlik w głowach, że łatwiej łamać regułę, niż jej przestrzegać.

To zupełnie, tak jak z Marysią. Ona bardzo lubi słodycze. Ale cukier w nadmiarze szkodzi i psują się od niego zęby. Dlatego rodzice i Marysia ustalili, że słodycze jedzą tylko w weekendy. No a potem Marysia poszła z mamą do sklepu. Długo robiły zakupy, więc były bardzo zmęczone. Mama chciała napić się kawy, a Marysia – soku. Wstąpiły do kawiarni. Mama zamówiła napoje i... ciastka. Marysia nie chciała ich jeść, bo to był wtorek. Ale mama jej powiedziała, że to wyjątkowo i tylko ten jeden raz.
Nic dziwnego, że niektóre dzieci tak się awanturują w sklepie. Skoro nic nie wiadomo na pewno, to warto powalczyć o swoje. A nóż się uda...

– I wiesz, co jeszcze ci powiem?
– Jeszcze coś? Już i tak zafundowałaś mi niezłą lekcję wychowawczą.
– Bo można też całkiem inaczej – ciągnęła 8-letnia pani dydaktyk.

Nasz klasowy Andrzejek, był kiedyś znany w całej szkole. W czasie lekcji wchodził pod ławkę i czołgał się po podłodze. Prawie nigdy nie słuchał pani. Nie odrabiał prac domowych. Kręcił się i przeszkadzał innym. Zamiast do klasy, szedł do sklepiku. Potem oszukiwał, że mu uciekł autobus. A on przecież mieszka tuż obok szkoły. Pani rozmawiała z nim wiele razy. Nawet dostał kilka uwag. Ale nie było żadnej poprawy. Tylko wzruszał ramionami. Wreszcie pani się zdenerwowała i wezwała jego rodziców. Nie po to, żeby krzyczeć, ale żeby pomóc. I jemu, i reszcie dzieciaków, czyli nam. Bo klasa zaczęła jej się „rozłazić”.

Po pierwsze ustalili zasady, których Andrzej musi przestrzegać w domu i w szkole. Pani i rodzice mają mu w tym pomagać. Teraz Andrzej ma taki specjalny zeszyt. Ile razy się spóźni, tyle razy w rubryce punktualność dostaje czarną chmurkę. Rodzice od razu wiedzą, co się wydarzyło.

Wszyscy w klasie przestrzegamy regulaminu. Napisaliśmy go razem z panią. Prawie każdego dnia ktoś z nas głośno go odczytuje. Znamy go już na pamięć. Teraz wisi tu także regulamin Andrzeja. Tam jest napisane, co mu wolno, a czego nie może robić. Kiedy Andrzej próbuje złamać zasadę, pani wskazuje palcem odpowiedni punkt. I on już wie, o co chodzi.

Za przestrzeganie regulaminu Andrzej dostaje zielone kropki. A za pięć kropek jest nagroda od mamy i taty. Na przykład kino albo dodatkowy basen. Ostatnio był nawet w teatrze. Powiedział, że zapoznał się z repertuarem, siedząc w pierwszym rzędzie. I teraz nie wypada mu siadywać pod ławką. Rodzice Andrzeja często przychodzą do szkoły i rozmawiają z panią. To się nazywa ścisła współpraca. Andrzej to już zupełnie inny człowiek, mamo – zakończyła swoją opowieść Basia.
– Jaki morał płynie z tej historii? – zapytałam
– Znaczy, czego się nauczyłam?
– No waśnie, czego?
– Że dawno nie byliśmy razem w teatrze. A najwięcej nauczyli się rodzice Andrzeja. Bo teraz wreszcie wiedzą, że on ich bardzo potrzebuje.
– Kolejny strzał w dziesiątkę” – powiedziałam. – To teraz wiem już wszystko.
– Nie sądzę... – ripostowała Basia ze stoickim spokojem.

Mądra miłość nie porównuje. Mądra miłość docenia.
Przecież każde dziecko jest inne. Ktoś dobrze czyta, a ktoś świetnie liczy. Niektóre dzieci pięknie rysują, inne śpiewają albo tańczą. A talent może się ujawnić nagle. Kiedy nikt się go nie spodziewa.

Grześ jest najlepszym matematykiem w naszej klasie. Potrafi rozwiązać każde zadanie. Jego brat, Tomek, też lubi matematykę. Ale nie aż tak bardzo. Kiedyś w szatni mama powiedziała Tomkowi, że mógłby się bardziej starać i tak, jak Grześ przynosić z matematyki piątki, a nie czwórki.
– ?!
– Wcale nie podsłuchiwałam. Po prostu tak jakoś wyszło... I widziałam jeszcze, że Tomkowi zrobiło się przykro. Stał smutny i obrażony. Czy jego mama zapomniała, że Tomek ma same piątki z przyrody? Wie bardzo dużo o zwierzętach. Pani nazywa go konsultantem. A to znaczy, że jest prawie jak uczony.

Grześ i Tomek są braćmi, ale nie wiem, czy się lubią. To nie takie łatwe lubić kogoś, kto mieszka w tym samym domu i ciągle jest lepszy. Trudno ciągle czuć się gorszym. Gdybym była ich mamą, to raz chwaliłabym Grzesia, a raz – Tomka.
Przecież jeden może zostać sławnym matematykiem, a drugi – zwierzyńcem.
– Zoologiem.
– No właśnie. I jeszcze jedno...

Mądra miłość szanuje potrzeby każdego człowieka. Nawet całkiem młodego człowieka.
Jak Tomek. Albo jak ja i Marcin. Ja lubię muzykę, a Marcin – samoloty. Ja gram na pianinie, on składa modele. Czy ty, mamusiu, chciałaś, żeby Marcin grał na pianinie?
– Miałam nadzieję, że tak właśnie będzie. Zwłaszcza kiedy się okazało, że ma dobry słuch.
– A było ci przykro, gdy nie chciał pójść do szkoły muzycznej?
– Może przez chwilę. Potem przypomniałam sobie, że codzienne ćwiczenie na instrumencie to bardzo ciężka praca. Sama wiesz o tym najlepiej.
– Ale ja to bardzo lubię.
– I to właśnie jest klucz do sukcesu. Trzeba kochać to, co się robi, żeby odczuwać satysfakcję i robić postępy. Nawet, jeśli to tylko małe zwycięstwa. Pomyślałam więc, że wolę szczęśliwego konstruktora niż nieszczęśliwego muzyka. Nie chcę decydować o waszych zainteresowaniach. Mogę wam podpowiadać, pokazywać. Ale wybór należy do was. Szanuję wasze pasje, bo dzięki nim stajecie się mądrzejsi, pewniejsi siebie i bardziej wartościowi. Każdy człowiek ma prawo do swojej szansy. Rozumiesz?
– Tak. To pewnie znaczy, że nie muszę chodzić do modelarni, a ty mamusiu, wiesz już wszystko o mądrej miłości.
– Wszystkiego nie wiem. Ale jednego jestem pewna...

Mądra miłość ciągle się rozwija, patrząc w twarz drugiego człowieka. Mądra miłość pielęgnuje samą siebie. Musi jej przecież starczyć na całe życie.

Joanna Pluta

 

Polecamy