Magazyn dla rodziców

Przygotuj dziecko do pierwszej klasy. Skorzystaj z portalu z grami i zabawami edukacyjnymi przygotowanymi przez ekspertów

Rozpleciny

  • tagi:
– Babciu, potrzebujemy klucza! Ale musi być taki duży, wiesz, ciężki. Podobno najlepszy jest mosiężny albo z metalu, ale złoty, to znaczy w kolorze złota. Masz? Babciu, przecież ty wszystko masz! Pliiiz!

Anka stoi w progu, zgrzana, zarumieniona, bo jak zwykle dokądś biegnie i coś załatwia w ostatnim momencie. Uprzedzała, że dzisiaj będzie u niej impreza andrzejkowa, przyjdą koleżanki ze studiów. Mają sobie powróżyć. Pewnie teraz taka moda – wszystko, co nowe, zaraz się nudzi, to stare znowu ma urok. Nawet sama upiekła ciasto. Kto by pomyślał. Normalnie to jej się nawet nie chce naleśników zrobić, a tu przepis wzięła z Internetu, no proszę.

– Poczekaj chwilę, Aneczko, poszukam w kredensie.
Powinna mieć gdzieś taki klucz… W szufladach kredensu naprawdę jest chyba wszystko: latarka, gwoździe, guziki, wstążki, pinezki, koraliki, kalendarzyk sprzed pięciu lat. Śmieją się z niej, że niczego nie wyrzuca, ale jak im coś potrzebne, to do babci biegną, babciu ratuj.
– Taki?
– Taki! Dzięki wielkie! A może ty byś też do nas przyszła, co?
– A po co ja wam tam jestem potrzebna?
– Chodź! Posiedzisz z nami, spróbujesz mojego ciasta.

W pokoju panuje przyjemny półmrok, na parapecie palą się świece w kolorowym szkle. Na stole ciasto, sałatki, butelki z cydrem. Koleżanek jest sześć. W takim małym pomieszczeniu to tłum, siedzą nawet na podłodze.
Uśmiechają się, przedstawiają, jakby wcale nie przeszkadzało im, że przyszła. Jakby była po prostu jeszcze jedną dobrą znajomą.
– Ola. Bardzo mi miło – mówi ta z kolczykiem w dolnej wardze, wstaje z fotela, ustępuje jej miejsca i podaje talerzyk – Proszę siadać i zajadać.
– No dobra, dziewczyny, to zaczynamy! – niecierpliwi się Anka. – Na początek potrzebujemy butów, ale pamiętajcie, tylko z lewej nogi. Ustawiamy równo, jeden za drugim. Izka, jeszcze ty. Okej. A teraz zamieniamy – ostatni wędruje na początek, aż któryś dotknie progu i szczęśliwa właścicielka pierwsza wyjdzie za mąż! Zaraz, a babcia?
– Ja? Moja droga, panną to ja byłam 40 lat temu.
– Oj babciu, przecież to jest z przymrużeniem oka. Poza tym wróżby andrzejkowe są nie tylko dla panien, ale też dla rozwódek i wdów!
W sumie... co jej szkodzi? Nie będzie im psuła zabawy.
– No dobrze.
Buty szybko wędrują przez pokój, jest wesoło.

Bardzo jej tu miło, naprawdę. No i trzeba przyznać, że ciasto się wnuczce udało.
– No i co? Nie mówiłam? Babciu! Twój jest pierwszy! Założę się, że pan Tomasz ci się oświadczy, zobaczysz. Bo chciałam wam powiedzieć, że babcia ma adoratora. Z sąsiedniego bloku. Chodzą razem na spacery i nawet niedawno odbyło się uroczyste wręczenie bukiecika kwiatów zupełnie bez okazji.
– Moja droga, pan Tomasz jest bardzo miłym mężczyzną, ale twojemu świętej pamięci dziadkowi nikt nie dorówna.
– To się rozumie, ale kto wie, moje panie, co przyniesie przyszłość? A teraz uwaga, bo roztopiłam świeczki! – Anka podnosi garnuszek. – Karolina, ty pierwsza. Uważaj, tylko się nie oparz.

Klucz i garnuszek wędrują z rąk do rąk, dziewczyny leją wosk na zimną wodę, oglądają cienie na ścianie, obracają wosk na wszystkie strony, próbują odgadnąć, co wyszło.
– Ja mam dom, co? – mówi Edyta. – To jest komin, a to okno. W necie piszą, że dom to dobra wróżba, może oznaczać przeprowadzkę. To by się zgadzało, bo chcę jechać w maju na stypendium do Madrytu.
Karolina wyjmuje z wody rozczapierzony, podłużny kształt.
– Pokaż! – niecierpliwi się Anka – To coś jakby... no nie wiem... warkocz?
– Warkocz!
– No dobrze, ale co to znaczy, bo ja tu w tym opisie symboli nic o warkoczu nie widzę. Babciu, o czym tak myślisz?
– Hmm, przypomniał mi się taki stary zwyczaj, może zresztą jeszcze gdzieś istnieje, który nazywa się właśnie warkocz, albo rozpleciny. Kiedyś nie było takich wieczorów panieńskich jak teraz, ale młodzi ludzie też potrafili się bawić. W ostatni wieczór przed ślubem przychodziły do dziewczyny druhny i śpiewały smutne piosenki. Zaplatały jej warkocze i pięknie je stroiły. A potem przyjeżdżali drużbowie i swaci i rozplatali te pięknie ustrojone włosy, goście siadali do stołu, grała kapela, śpiewali i tańczyli. Dlatego myślę, że to bardzo dobra wróżba i szybko wyjdziesz za mąż!
– Zobaczymy, zobaczymy – śmieje się Karolina i podaje jej klucz. – Proszę, teraz pani kolej.

Katarzyna Sowula

 

Polecamy