Magazyn dla rodziców

Twoje dziecko idzie do szkoły? Pomóż mu się przygotować. W portalu Balon Blum znajdziesz gry i zabawy edukacyjne, dzięki którym opanuje wszystkie potrzebne umiejętności. Sprawdź

Bajka o Kamieniu

Wszystkim tym, którzy żyją wspomnieniami lub czekają na zmianę.

Był sobie pewien Kamień. Nie za duży, nie za mały. Można by powiedzieć – akurat, gdyby ktoś wiedział, jaki kamień jest właśnie akurat.

Kamień leżał w trawie w pobliżu drogi. Nie miał wiele do roboty – po prostu leżał, ale leżąc wspominał to wszystko, co było dawniej. Bo Kamień wcale nie zawsze leżał przy tej drodze wśród trawy. Pamiętał, kiedy był częścią ogromnej Skały i z wysoka oglądał ciągnące się bez końca lasy i ogromne zwierzęta, które przechodziły pomiędzy drzewami jakby to była łąka. Pamiętał, jak wygląd całej okolicy się stopniowo zmieniał – jedne drzewa padały, a na ich miejscu wyrastały nowe, całe stada zwierząt odchodziły, żeby już więcej nigdy się nie pojawić, śnieg i lód pokryły na długi czas wszystko, a kiedy w końcu zniknęły, roślinki, jakie wynurzyły się spod nich, były małe i słabe, jak nowo narodzone dzieci…

Kamień, a właściwie wtedy jeszcze fragment Skały, przyglądał się temu wszystkiemu ze spokojem. Trochę podziwiał, a trochę się dziwił. Nie rozumiał, jak wszystko może się aż tak bardzo i tak szybko zmieniać. On sam tkwił niezmiennie w tym samym miejscu – od początku aż do tej pory.

Tymczasem słońce i mróz, deszcz i wiatr zmieniały skałę – przez lata żłobiły szczeliny, wygładzały kanty, rzeźbiły jaskinie. Działo się to powoli, stopniowo, niezauważenie. Aż pewnego razu wszystko w życiu Kamienia się zmieniło – nagle, bardzo nagle. Ziemia się zatrzęsła i rozległ się huk, łomot i łoskot…

Kamień poczuł, że oddziela się od Skały, turla się, leci i spada. Wszystko zniknęło wśród hałasu i kurzu. Kiedy w końcu hałas się skończył, a kurz opadł, Kamień długo nie mógł się przyzwyczaić do swojej nowej sytuacji. Nie przelatywały obok niego wielkie ptaki, nie widział już ani ogromnych lasów, ani nawet śniegów i lodów. Leżał na samej ziemi i myślał, że niżej już nie mógł upaść. Żył wspomnieniami. Rozpamiętywał minione czasy, kiedy jak król z zamkowej wieży spoglądał na całą okolicę jak na swoje królestwo. A teraz… „Jeśli tak wyglądają zmiany, to ja nie chcę żadnych zmian – myślał”.

Pewnego razu przeleciał nad nim motyl. Cicho, o wiele ciszej niż ptak. Kamień leżał nieruchomo, jak zwykle, i motyl usiadł na nim na chwilę. Jedno ze skrzydeł musnęło delikatnie Kamień i wtedy… Coś się zmieniło. Kamień zauważył, że motyle skrzydła są kolorowe i piękne jak tęcza, którą dawniej oglądał wysoko na niebie. Motyl odleciał, ale odtąd Kamień uważniej zaczął się przyglądać temu, co działo się wokół. Czasem wędrowały przez niego całe długie pociągi mrówek. Czasem zatrzymywała się liszka, żeby ogrzać się przy nim jak przy piecu. Czasem delikatnie łaskotały go źdźbła rosnącej wokół niego trawy. Działo się tyle ciekawych rzeczy, których wcześniej nie dostrzegał. To wszystko było zupełnie inne niż to, co wspominał z dawnych czasów, gdy był jeszcze fragmentem Skały. Ale czy to znaczy, że było gorsze?

Kamień nie przestał myśleć o przeszłości. Wracał do niej, ale inaczej niż dotąd – tak jak wraca się do dawnych znajomych. Znacznie częściej rozglądał się wokół siebie i myślał o tym, co działo się właśnie teraz – o mrówkach wędrujących z ogromnym bagażem, które zatrzymywały się czasem właśnie na Kamieniu, by chwilę odpocząć; o motylach odgrywających w powietrzu taneczne przedstawienie; o wietrze poruszającym trawę. To wszystko przecież takie piękne. A on był częścią tego wszystkiego! Tu, gdzie leżał, i taki, jaki był.

Zmienił się, sam tego nie dostrzegając. Bo nawet kamienie mogą się zmienić. Wystarczy poczekać.

Kamień, a właściwie wtedy jeszcze fragment skały, też się zmieniał, tylko wcale o tym nie wiedział. To zresztą nic dziwnego, o wiele łatwiej zobaczyć zmianę w kimś innym niż w sobie samym.

Wojciech Widłak
 

Polecamy