Magazyn dla rodziców

Szukasz wartościowych gier i zabaw edukacyjnych w internecie? Skorzystaj z portalu Balon Blum, który pomoże Twojemu dziecku przygotować się do nauki w szkole

Oczy lokomotywy

Gruba tak naprawdę nie nazywała się Gruba. W fabryce nadano jej imię TKT 48-18, ale kto by chciał takie imię? Dlatego kolejarze i dróżnicy wołali na nią Gruba. Nie takie złe imię jak na lokomotywę.

Gruba nigdy się nie leniła, miała mnóstwo siły i gwizdała tak głośno, że w domach wzdłuż torów podskakiwały talerze. Potrafiła uciągnąć pięćdziesiąt wagonów z cebulą, a pustych to nawet i sto! Jeździła po całym kraju z różnymi ładunkami, wydmuchiwała z komina mnóstwo dymu i pochłaniała po drodze tony węgla.

Kiedy Gruba się zestarzała, kolejarze postanowili oddać ją do skansenu lokomotyw w Jaworzynie Śląskiej. To takie miejsce, gdzie przechowuje się lokomotywy wycofane z użytku. Turyści oglądają je z bliska, robią im zdjęcia i wdrapują się do kabin.

Gruba źle się czuła w nowym miejscu. Drażniły ją dzieci, które zamiast „lokomotywa” mówiły „lomokotywa” , denerwowali dorośli dyskutujący, ile możnaby z niej wyprodukować żyletek. Jej oczy tęskniły za otwartą przestrzenią i zmieniającymi się widokami, a tymczasem całymi dniami musiały wpatrywać się w spłachetek trawy obok parowozowni.

– Co to za życie dla lokomotywy! – złościła się Gruba. – Żadnego rozkładu jazdy, żadnych wagonów do ciągnięcia, żadnej trasy do pokonania. Można z nudów zardzewieć!

Minęła dżdżysta jesień i chłodna zima, nadszedł mokry marzec, a po nim kapryśny kwiecień. Nastały dłuższe i cieplejsze, wiosenne dni.

Jednego z takich dni na kominie Grubej wylądował bocian. Pokręcił się trochę, porozglądał, poprzebierał nogami i odleciał. Po chwili wrócił… z drugim bocianem, a właściwie bocianicą.

Ptaki zabrały się do roboty. Latały tam i z powrotem, znosiły kawałki patyków, trzcin, a nawet strzępy folii. Wkrótce na kominie Grubej powstało wielkie, bocianie gniazdo.

– Też mi obyczaje! – zżymała się Gruba. – Czy mój komin to jakiś hotel?

Bociany nic sobie z jej gderania nie robiły. Bardzo dobrze się czuły w nowym gnieździe i nie zamierzały go opuszczać. Szczególnie, że po pięciu tygodniach wykluło im się bocianiątko.

– Gruba, zostałaś babcią! – zaświszczały inne lokomotywy stojące w skansenie. – I to bocianią babcią!

Gruba poczuła dumę.

– Nie znam żadnej innej lokomotywy, która miałaby tak udanego wnuczka! – sapnęła sama do siebie. – A to historia!

Mały bocian rósł bardzo szybko. W sierpniu nauczył się latać, a we wrześniu razem z rodzicami zaczął przygotowywać się do podróży za morze.

– Nie martw się, babciu! – powiedział do Grubej, kiedy nadszedł czas odlotu. –Rodzice mówią, że wrócimy tu na wiosnę. Będziesz na nas czekać, prawda?

– Jasne, mały! – zagwizdała Gruba. – Nigdzie się nie zamierzam ruszać! A ty pamiętaj, żeby lecieć ostrożnie i robić sobie od czasu do czasu odpoczynek!

– Dobrze, babciu!

Gruba patrzyła za bocianami, dopóki nie znikły na jesiennym niebie. Jej wielkie oczy błyszczały tak jasno jak wtedy, kiedy sama była młoda i z radosnym świstem wyruszała w nieznane.

Rafał Witek

 

Polecamy