Magazyn dla rodziców

Twoje dziecko idzie do szkoły? Pomóż mu się przygotować. W portalu Balon Blum znajdziesz gry i zabawy edukacyjne, dzięki którym opanuje wszystkie potrzebne umiejętności. Sprawdź

Pierwszy samodzielny wyjazd dziecka

Wakacje, ferie, długie weekendy… Cudowny czas poranków bez pośpiechu, bez krzyków: „Wziąłeś śniadanie?”, „Załóż czapkę!”, „Nie zapomnij o stroju gimnastycznym”. To także czas niepokoju – jak zorganizować dziecku ten czas, aby było ciekawie, ale i bezpiecznie?

Kilka miesięcy temu poznałam młodą mamę. Przyszła ze swoją niespełna trzyletnią córeczką: samodzielną, ciekawą świata, komunikatywną. Wszędobylska mała interesowała się każdym drobiazgiem. Także zdjęciami z wakacji, które znajdowały się w pokoju. Zapewne przy tej okazji wypłynął temat kolonii. Zaczęłyśmy wspominać. Młoda kobieta opowiadała, że była na nich tylko raz czy dwa. „Dlaczego?” – zapytałam.

„Strasznie tęskniłam. Nie płakałam, ale zamiast korzystać z uroków pobytu, liczyłam dni do końca. Myślałam wyłącznie o powrocie do domu. Zazdrościłam innym dzieciom, które świetnie się bawiły. Uczestniczyłam co prawda w zajęciach, miałam koleżanki i kolegów, ale ponad tym wszystkim wisiała ogromna nostalgia. Dziś wiem, dlaczego tak było. Byłam najmłodsza z rodzeństwa, chorowita. W wieku pięciu lat przeżyłam wypadek. Rodzice otaczali mnie wyjątkową opieką. Prawie się ze mną nie rozstawali. Mama pracowała w domu, nie chodziłam więc do przedszkola. Wszędzie jeździłyśmy razem. Nawet u babci nigdy nie bywałam sama. Córeczkę wychowuję zupełnie inaczej. Staram się, żeby miała dobry kontakt z rodziną i znajomymi. Od dawna nocuje u dziadków, często odwiedza ciocię i wujka. Jeździ z nimi na wycieczki. Spędza czas ze swoją rówieśnicą. Zostaje u niej na kilka godzin. Nie zaniedbuję swoich obowiązków. Po prostu zależy mi na tym, żeby czuła się bezpiecznie i komfortowo, nawet kiedy nie ma mnie przy niej. Nigdy nie zostawiam jej bez pożegnania. Nie znikam, nie pojawiam się znienacka. Wyjaśniam, dokąd wychodzę i kiedy będę z powrotem. Stwarzam jej okazje do bycia pomocną”. „Brawo” – pomyślałam.

Zalety nauki samodzielności
Dziecko samodzielne, stawiane w różnych sytuacjach, ufne we własne siły, zawsze sobie poradzi. Samodzielność ugruntowuje jego poczucie wartości, budzi zaufanie do samego siebie, popycha ku innym ludziom. Łagodzi obawy i lęki przed tym, co nieznane. „Dam radę, będzie fajnie”– myśli. I na ogół daje radę i jest fajnie. Ale każde dziecko jest inne. Dlatego zanim zdecydujemy o jego pierwszym wyjeździe na obóz albo kolonię, warto przemyśleć kilka spraw.

Jak dziecko znosi rozłąkę?
Zastanówcie się, jak wasze dziecko znosi rozstanie z wami. Weźcie pod uwagę pobyty u rodziny, wyjazdy na wycieczki i „zielone szkoły”. Jeśli jest do was bardzo przywiązane, możecie rozważyć turnus siedmio- lub dziesięciodniowy. Albo dwutygodniowy, ale z odwiedzinami rodziców. Choć tu zawsze pojawia się problem. Sama przed laty odczułam konsekwencję takiej decyzji. Wysłałam syna nad morze. Pojechał z rówieśnikami z klasy. Miał wtedy 9 lat. Wiedział, że dzieli nas zbyt duża odległość i że z pewnością go nie odwiedzimy. Rozmawialiśmy o tym przed wyjazdem, rozumiał naszą decyzję. Wydawało się to tym prostsze, że rodzice innych dzieci także zrezygnowali z przyjazdu. W ramach rekompensaty przesłaliśmy mu słodki prezent. Niestety, wszystkie umowy zawiodły. Rodzice, którzy mieli zostać w domach, zdecydowali się na podróż. Naszemu synowi było bardzo przykro. Słodycze tylko spotęgowały to uczucie. Jako jeden z niewielu siedział na plaży w towarzystwie wychowawcy i strasznie rozpaczał. Odwiedzać więc czy nie? Z perspektywy tamtych doświadczeń powiedziałabym: odwiedzać.

Czy dziecko ma poczucie czasu?
Nie wystarczy powiedzieć: „jedziesz na krótko, tylko na 10 dni”. Warto się upewnić, że rozumie, co to znaczy. Można zaaranżować „wyjazd na niby”. Zaznaczcie w kalendarzu przedział czasowy równy długości turnusu. Każdego dnia przypominajcie: „Dzisiaj jest twój pierwszy, drugi, piąty dzień na kolonii”. Zachęcajcie do zrywania kolejnych kartek. Porozmawiajcie o upływie czasu.

Czy dziecko jest samodzielne?
Oceńcie, czy wasza pociecha jest obowiązkowa, zaradna, potrafi zadbać o siebie. Jeśli bilans nie oszałamia, można to jeszcze zmienić. Czas do wyjazdu poświęćcie na weryfikację codziennego grafiku. Wprowadźcie do niego kilka nowych zadań dla dziecka. Jednak nie za dużo i nie wszystkie naraz. Na początek proponuję poranne i wieczorne ścielenie łóżka, przygotowywanie garderoby na następny dzień, zgodnie z prognozą pogody, pakowanie książek i przyborów szkolnych, w końcu dbanie o porządek w pokoju lub na biurku.

Jak zachęcić dziecko do wyjazdu?
Zwołajcie domową naradę z udziałem wszystkich zainteresowanych. Przedstawcie dziecku propozycję samodzielnego wyjazdu. Opowiedzcie o miejscach, które odwiedzi, o czekających na nie atrakcjach. Posurfujcie w Internecie. Obejrzyjcie miejsce zakwaterowania i najbliższą okolicę. To dobra okazja do wspólnego spędzenia czasu oraz wykorzystania sieci jako źródła informacji. Warto przy tej okazji sięgnąć do własnych wspomnień – pokazać dziecku zdjęcia uwieczniające mamę i tatę na kolonii czy obozie, wrócić opowieścią do dawnych kolegów, zabawnych zdarzeń, ciekawych miejsc.

W towarzystwie raźniej
Jeśli istnieje taka możliwość, zaproponujcie wyjazd z ulubioną koleżanką lub najlepszym kolegą. We dwójkę zawsze łatwiej pokonać opory, zrobić pierwszy krok. No i co niebagatelne, być razem w jednym pokoju. Warto mieć blisko bratnią duszę do zabawy i plotek.

Jak się przygotować?
Zróbcie wspólnie listę niezbędnych rzeczy. Idźcie razem po zakupy. Niech dziecko współdecyduje o zawartości torby podróżnej. Przystańcie na zabranie ulubionej garderoby, butów, maskotki. Zachęćcie dziecko do wspólnego pakowania. Będzie wiedziało, gdzie szukać potrzebnych rzeczy.

A jeśli dziecko nie chce jechać?
Nie warto się obrażać ani denerwować. W żadnym wypadku nie należy go porównywać z innymi. Odmowa dziecka oznacza tylko tyle, że nie jest ono jeszcze gotowe do wyjazdu. Warto wtedy spróbować za rok.

Joanna Pluta

 

Polecamy