Magazyn dla rodziców

Szukasz wartościowych gier i zabaw edukacyjnych w internecie? Skorzystaj z portalu Balon Blum, który pomoże Twojemu dziecku przygotować się do nauki w szkole

Kiedy posłać dziecko do szkoły?

Masz prawo zdecydować o tym, czy dziecko wcześniej rozpocznie naukę w szkole. Jednak decyzja ta wymaga drobiazgowej analizy. Musisz przemyśleć wszystkie za i przeciw. W żadnym razie nie postępuj pochopnie. Kieruj się wyłącznie dobrem dziecka.

Na początek skorzystaj z rady kompetentnych osób. Zwróć się do tych, do których masz zaufanie. Porozmawiaj o dziecku z dotychczasowym wychowawcą, psychologiem lub pedagogiem szkolnym (przedszkolnym). Te osoby codziennie obserwują twoją pociechę. Wymieńcie się spostrzeżeniami, co pomoże zobiektywizować wiedzę na temat rozwoju dziecka. Podpytaj też zaprzyjaźnionych rodziców o ich doświadczenia. Pamiętaj, że twoja decyzja wybór zdeterminuje start edukacyjny twego dziecka.

– Moja córka jest doskonale rozwinięta. Czyta, zna niemal wszystkie litery. Liczy do dziesięciu. Dodaje i odejmuje w zakresie 10. Zlicza wszystko, co wpadnie jej w ręce. Z łatwością zapamiętuje każdy wierszyk. Potrafi się sama ubrać, nawet wiąże buty. Nie ma co robić w zerówce. Strasznie się w niej nudzi. Pewnie dlatego tak często się upiera i nie chce słuchać nauczycielki. Ta kobieta po prostu nie umie do niej dotrzeć. Co z tego, że córka nie wycina, nie rysuje szlaczków? Zwyczajnie tego nie lubi. Żadna z niej artystka. Za to kreśli prawie każdą literę. Niech idzie do pierwszej klasy. Tam jest inny wychowawca, na pewno sobie z nią poradzi.

Takie opinie nie należą do rzadkości. Nieraz towarzyszy im rozczarowanie, gdy ten inny nauczyciel okazuje się nie dość skuteczny. Bo w przypadku sześciolatka, który ma zostać uczniem klasy pierwszej, kluczową rolę odgrywa nie tyle osoba wychowawcy, chociaż w żadnym razie nie można jej pominąć, co dojrzałość szkolna. To ona w połączeniu z działaniami pedagoga i przy wsparciu rodziny dziecka owocuje wszechstronnym rozwojem, determinując postępy edukacyjne małego ucznia.

Co to jest dojrzałość szkolna?
To nie tylko ogólnie pojęta sprawność intelektualna. To wieloaspektowy rozwój i przystosowanie dziecka: motoryczne, emocjonalne i społeczne. Według W. Okonia:

Dojrzałość (…) szkolna jest to gotowość dziecka do podjęcia obowiązków i zadań, jakie stawia przed nim szkoła. Oznacza osiągnięcie odpowiedniego stopnia rozwoju psychicznego, umysłowego, fizycznego oraz społecznego. To wstępna chęć do podjęcia nauki i pogodzenia się z przerwaniem beztroskiego dzieciństwa.

Dlatego umiejętności czytania i liczenia, choć bez wątpienia świadczą o możliwościach intelektualnych dziecka, nie gwarantują mu jeszcze pomyślnego startu. Przyjrzyjmy się zatem dokładnie wszystkim aspektom dojrzałości.

Rozwój intelektualny
Dziecko gotowe do podjęcia nauki musi z powodzeniem wykorzystywać wiodące narządy zmysłów: wzrok i słuch, posługiwać się nimi w procesie analizy i syntezy, wydobywając istotne elementy z całości oraz tworząc całość z części. Są to bowiem umiejętności leżące u podstaw czytania i pisania.
Dziecko powinno posługiwać się urozmaiconym słownictwem, analizować relacje przyczynowo-skutkowe, logicznie łączyć zdarzenia. To teoria.

Praktyka idzie jednak o krok dalej. Od przyszłego pierwszaka oczekuje się choćby częściowej znajomości liter i odczytywania prostych słów, różnicowania słuchowego: pierwszej i ostatniej głoski w wyrazie, rozkładania wyrazów na sylaby i składania sylab w całość, rozumienia króciutkiej treści – wysłuchanej lub samodzielnie odczytanej, znajomości kolorów, rozróżniania podstawowych figur geometrycznych, w tym koła, kwadratu, prostokąta, porównywania wielkości przedmiotów, ich wysokości, szerokości, długości, interpretowania wymiarów w kategoriach: duży, długi, gruby, wysoki, mały, krótki, cienki, niski itp.

Oczekuje się od niego także formułowania wypowiedzi w postaci zdań pojedynczych, stosowania określeń: „to są smaczne owoce”, „widzę kolorowe klocki”, poprawności gramatycznej: „Poszedłem (nie – poszłem) na spacer z babcią i dziadkiem”, „Dzieci wyjechały (nie wyjechali) na wycieczkę szkolną”, wreszcie posługiwania się stale modyfikowanym zbiorem pojęć: (np. pojazdy, owoce, warzywa), także tych czysto szkolnych: głoska, litera, sylaba, wyraz, zdanie, porównywania ich cech (pojazdy – poruszane siłą mięśni lub silnika, jeżdżą, latają, pływają), uogólniania na podstawie jednej, wspólnej własności (przybory szkolne – różne przedmioty wykorzystywane podczas lekcji), abstrahowania, czyli wyodrębniania jednej lub kilku kluczowych właściwości danego pojęcia (np. sylaby składają się z głosek, wyrazy składają się z sylab, zdania składają się z wyrazów). Pierwszak powinien także umieć przeliczać w zakresie 10, umieć dokładać (czyli dodawać) i zabierać (czyli odejmować), myśleć w oparciu o powiązania logiczne: „Zwierzęta uciekły z zoo, bo chciały żyć na wolności. Nie chciały już być w klatkach”, koncentrować uwagę na kluczowych zadaniach oraz mieć motywację do pracy.

Rozwój motoryczny
To kolejny filar dojrzałości szkolnej. Stanowi wypadkową predyspozycji oraz warunków społeczno-środowiskowych (nawyków), w których dziecko egzystuje.

Ruchu nie wolno zaniedbać ani zbagatelizować. Ruch utrwala znajomość ciała, pomaga w prawidłowym różnicowaniu stron prawej i lewej, ułatwia identyfikowanie kierunków, wpływając na jakość czytania i pisania, umożliwia praktyczne rozumienie relacji: nad, pod, za, przed, obok, pomiędzy. Ruch wspomaga napięcie mięśniowe, wpływa na sprawność manualną, poprawia precyzję i tempo kreślenia znaków, utrwala ślady pamięciowe, usprawnia wydobywanie zakodowanych informacji. Istnieje pełna korelacja pomiędzy rozwojem ruchowym a intelektualnym. Dziecku sprawnemu ruchowo jest łatwiej w życiu, a więc i w szkole.

Z rozwojem motorycznym wiąże się samoobsługa. To wyjątkowo ważna umiejętność. Jest bezpośrednio związana z precyzją ruchów rąk i dłoni. Te same mięśnie, które umożliwiają zapinanie guzików i suwaków, zakładanie i zdejmowanie garderoby, wiązanie butów, pewnie trzymają ołówek i precyzyjnie kreślą znaki. Samoobsługa usprawnia koordynację ruchową pomiędzy ręką a okiem oraz ręką i nogą a okiem. Dlatego przed rozpoczęciem nauki dziecko musi w pełni kontrolować czynności samoobsługowe.

Rozwój emocjonalny i społeczny
Emocje determinują funkcjonowanie dziecka. Zależą od środowiska, w którym dojrzewa, kształtują jego osobowość, nadają wymiar relacjom w grupie rówieśniczej, decydują o zachowaniach wobec innych ludzi, w tym o respektowaniu zasad. Uczucia pozytywne, takie jak zadowolenie, radość czy miłość są stymulatorem prawidłowego rozwoju. Emocje wywołujące traumę, jak złość czy strach, zaburzają prawidłowe postrzeganie rzeczywistości i często bezpowrotnie upośledzają relacje międzyludzkie.

Jeśli skłaniasz się ku wcześniejszemu startowi edukacyjnemu dziecka, musisz „wziąć pod lupę” jego emocje. Sprawdź, jak radzi sobie ze stresem. Czy prosi o pomoc w trudnej sytuacji? Czy wybucha niekontrolowanym gniewem, zamyka się w sobie lub płacze? W jaki sposób zachowuje się w sytuacji konfliktowej? Jak funkcjonuje w zabawach, polegających na współzawodnictwie?

Jeśli bilans okaże się niekorzystny dla dziecka, musisz wspólnie z nim stawić czoła prawdzie.
Porozmawiaj z osobami, które na co dzień pracują z dzieckiem. Być może podpowiedzą ci rozwiązania. Pracę nad zmianami zachowania zacznijcie od własnego podwórka. Wiele problemów emocjonalnych bierze się z niespójnego i niekonsekwentnego systemu wychowania. Dziecko potrzebuje granic i reguł, które pomogą uporządkować jego mały świat i zbudować prawidłowe relacje z otoczeniem. Podejmując decyzję o wcześniejszej edukacji pamiętaj, że gotowość szkolna równa się gotowości do respektowania norm, do działania w określonych ramach.

Wcześniejsza edukacja może stymulować lub hamować rozwój. Nie jest obojętna jak placebo.
Spełni swoją funkcję tylko wówczas, jeśli dziecko będzie do niej przygotowane. Jeśli wesprzesz je w wysiłkach współmiernych do jego możliwości. W przeciwnym razie odniesie porażkę, która położy się cieniem na całej jego edukacji. Czasem warto uzbroić się w cierpliwość i poczekać aż z brzydkiego kaczątka wyrośnie piękny łabędź.

Joanna Pluta

 
Nie rozumiem po co to całe zamieszanie. Czy nie można wreszcie ustalić, że albo 1 klasa w wieku 6 lat albo w wieku 7? Przecież program ma być dostosowany do wieku ucznia a i tak jeszcze się taki nie narodził żeby wszystkim dogodził.
Szkoła i jej sposób nauczania zawsze budziły kontrowersje.
Dla mnie to wszystko to utrudnianie życia nauczycielom, uczniom i rodzicom. Uważam, że niektóre dzieci będą miały problemy ze szkołą bez względu na to czy pójdą do szkoły rok wcześniej czy później. Zależy jakich mają rodziców i na jakich trafią nauczycieli.

vrt  2012-04-10 11:38
  Oceń:     4     2
W Polsce istnieje obowiązek szkolny i jest to z pewnością jedno z największych osiągnięć współczesnej cywilizacji. Ten obowiązek określa też wiek obowiązkowego rozpoczynania nauki, nie można trzymać dziecka w domu np. do 11. roku życia, bo uważamy, że tak będzie epiej. Dziecko nie jest własnością rodziców, ma swoje prawa.
http://www.natemat.com.pl/dzieci-w-szkole.html

pjan  2012-02-10 10:30
  Oceń:     1     3
Porażkę się ponosi, nie odnosi. Odnieść można sukces. Albo buty do szewca. To tak a propos edukacji...

ryża  2011-06-15 18:33
  Oceń:     0     1
To jest nie tylko chore, to jest wygodne jak cała leniwa Polska polityka. Dzieci powinny umieć czytać i pisać, myślałem że od tego jest szkoła.

Eryk22  2011-02-26 07:36
  Oceń:     1     1
zwykły lewak z ciebie wacławie.

adwersarz  2011-01-16 21:11
  Oceń:     0     0
chore nie chore trzeba podjąć decyzje, nie ma co narzekać jak sie nie wie to trzeba iść z dzieckiem do psychologa, najlepiej niezaleznego bo ci z przedszkoli tendencyjnie optują za 1 klasą i zrobić test gotowości szkolnej

xyz  2010-03-03 08:37
  Oceń:     7     0
To jest chore, w tym chorym kraju. To nie rodzice powinni decydować czy dziecko może póśc do szkoły czy jeszcze nie, tylko badania, doświadczenia, psychologia czyli generalnie fachowcy. Tak jest we wszystkich cywilizowanych krajach. W Niemczech ustalono, że edukację najlepiej rozpocząć w wieku 7 lat, a w Korei południowej, że dzieci powinny zaczynać od 3 roku życia i pracować po 18 godzin na dobę. Ale jest ustalone i biedny rodzic nie musi na własną rękę badać zdolności psychicznych, mentalnych społecznych i jakich jeszcze. To tak samo jak z referendum w sprawie przyjęcia euro - zwykły człowiek nie ma pojęcia jakie będą korzyści a jakie straty, a jakie mikro, a jakie makroekonomiczn e. Takie decyzje za społeczeństwo powinni podejmować fachowcy, którzy się w danej dziedzinie specjalizują.

~Wacław  2010-03-02 13:31
  Oceń:     10     14

Polecamy