Magazyn dla rodziców

Twoje dziecko idzie do szkoły? Pomóż mu się przygotować. W portalu Balon Blum znajdziesz gry i zabawy edukacyjne, dzięki którym opanuje wszystkie potrzebne umiejętności. Sprawdź

Kiedy dziecko nie chce dzielić się zabawkami…

Byłam wychowawczynią na koloniach w czasach, kiedy królem półek sklepowych był ocet, czekolada była na kartki, a inne słodycze czekoladopodobne zdobywało się po staniu w długich kolejkach. To była niedziela odwiedzin, do każdego dziecka przyjechali rodzice i zabrali je na całe popołudnie. Pamiętam, że kolację zjadły zupełnie bez zapału, za to późnym wieczorem, po zgaszeniu światła, w sypialni rozległy się szelesty wyciąganych spod poduszek zawiniątek, a potem odgłosy mlaskania, chrupania i ciamkania. To były ośmioletnie dziewczynki i każda, jak widać, wzięła sobie do serca trud, jaki rodzice włożyli w zdobycie tych słodyczy i radę, by zjadła sama.

Dzisiaj większość znanych mi dzieci wychowuje się w dobrobytu materialnym (w odróżnieniu od dobrobytu czasowego, emocjonalnego i innych dobrobytów). Historie opowiadane przez rodziców czy dziadków o tym, jak dzielili się z rodzeństwem jedną czekoladką czy pomarańczą, a cukierek przyniesiony ze szkoły dzielili na pół z bratem, brzmią niezrozumiale.

Nasze dzieci dostają słodycze, zabawki i inne rzeczy w taki sposób, żeby było syto, równo, „sprawiedliwie”, żeby żadne dziecko nie doświadczało frustracji. Dorośli doprowadzają swoje starania w tym względzie do absurdu, kiedy z okazji urodzin czy imienin jednego dziecka obdarowują prezentami wszystkie dzieci w domu – żeby żadne nie zazdrościło i nie płakało. Pozbawiają tym samym i solenizanta, i jego rodzeństwo cennych doświadczeń. Solenizanta – odnalezienia się w sytuacji wyjątkowego obdarowania, jego rodzeństwo – radzenia sobie z frustracją.

Z jednej strony chronimy dzieci przed niedostatkiem, frustracją, a z drugiej chcemy, by nie zatraciły wrażliwości na potrzeby i uczucia innych. Nie chcemy, żeby wyrosły na egoistów. Najbardziej widocznym tego sprawdzianem jest umiejętność podzielenia się posiadanym dobrem – użyczenie roweru, pożyczenie zabawki, podzielenie się otrzymaną czekoladą. Więc zachęcamy do dzielenia się, szczególnie z rodzeństwem.

Zachęcanie w pośpiechu codziennego dnia przyjmuje formę nakazowo-rozdzielczą i dziecko słyszy polecenia:
•  „Daj mu, jesteś starszy i nie musisz już się tym bawić”.
•  „Daj mu, niech wreszcie przestanie beczeć!”.
•  „To są cukierki dla ciebie i teraz poczęstujesz wszystkich!”.

Dzieci reagują różnie. Jedne rezygnacją, nabierając przeświadczenia, że słowa „to jest moje” są pozbawione znaczenia, inne reagują buntem i złością, narażając się na opinię egoisty. Niektóre zaczynają ukrywać przed otoczeniem otrzymywane prezenty i ulubione zabawki w obawie, że jeżeli ujawnią swoje dobra, ktoś będzie chciał nimi zawładnąć.

Cel jest szczytny – nauczyć dziecko nie tylko przestrzegania konwencjonalnych form zachowania, ale i dzielenia się z innymi, reagowania na potrzeby innych, współczucia, empatii. Zapewne jest to dobry sposób na wychowanie kogoś, kto „umie się znaleźć” w sytuacji towarzyskiej, ale niewiele ma to wspólnego z wrażliwością i otwartością na potrzeby innych ludzi.

Zanim zacznie się w dziecku kształtować umiejętność reagowania na potrzeby innych, otwartość i wrażliwość społeczną, musi być zaspokojona jego potrzeba bezpieczeństwa. Na poczucie bezpieczeństwa składa się, oprócz innych niezwykle ważnych czynników, stałość zasad i norm obowiązujących w otoczeniu i jednoznaczność słyszanych komunikatów.

Jednym z podstawowych praw jest prawo własności. To jest proste prawo.
Właściciel decyduje o przeznaczeniu tego, co ma. Właściciel może korzystać z tego, co ma.
Właściciel odpowiada za to, co ma.

Jeżeli dziecko słyszy, że cukierki są dla niego, a chwilę potem, że ma poczęstować wszystkich gości – to otrzymuje dwa sprzeczne komunikaty. Ma cukierki i jednocześnie ich nie ma. To jego cukierki, ale rządzą nimi rodzice, oczekujący konwencjonalnego zachowania.

Jeżeli dziecko słyszy, że musi oddać swoją zabawkę młodszemu bratu tylko dlatego, że tamten drze się bez opamiętania, to słowo „moje” traci swoją jednoznaczność, a stałość norm i zasad – swoją prostotę. To zagraża poczuciu bezpieczeństwa, rodzi obawę o swoją własność i na pewno nie sprzyja nauce wrażliwości na potrzeby innych.

Żeby coś dać, najpierw trzeba to mieć. Żeby coś dawać z miłością, trzeba to robić w wolności i poczuciu bezpieczeństwa.

Zamiast namawiać do podzielenia się, wyraź prostymi słowami szacunek dla własności.

Daj dziecku wybór, proponując podzielenie się swoją własnością:
•  To jest twoje. Jak zechcesz, to mu to oddasz.
•  To jest twoje. Jak zechcesz, to poczęstujesz wszystkich.

Chwalenie jest bardzo ważne. Jeśli jesteś zadowolona z zachowania dziecka, nie zapomnij powiedzieć:
•  Jestem z ciebie dumna. Wiem, że sam miałeś ochotę bawić się tą zabawką, a mimo to dałeś pobawić się bratu.
•  To miło mieć córkę, która tak ładnie umie się zachować wobec gości.

A jeśli dziecko zdecyduje się na zatrzymanie zabawki, uszanuj to.

Ewa Krupińska

 
  Brak komentarzy


Polecamy