Magazyn dla rodziców

Nie wiesz, czy posłać dziecko do szkoły? Zrób test dojrzałości szkolnej i sprawdź

Dlaczego dzieci są agresywne?

Nie ma jednoznacznej definicji agresji. Inaczej mówi o niej psychologia społeczna*, inaczej zwolennicy teorii frustracji**, a jeszcze inaczej psychoanalitycy***. Za to rzeczywistość nie pozostawia żadnych złudzeń. Z agresją spotykamy się na co dzień. Przestała być domeną sfrustrowanych nastolatków i dorosłych, zarezerwowaną wyłącznie dla środowisk patologicznych – wkroczyła do przedszkoli i szkół podstawowych, zagościła w tak zwanych porządnych domach. Nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy jesteśmy agresywni, ale dorośli z pewnością nie zdają sobie sprawy z tego, że to od nich dzieci uczą się wojowniczych zachowań.

Pierwszaki na szkolnej wycieczce
Kilka dni temu uczestniczyłam w szkolnej wycieczce. Sześciolatki jechały do teatru, niektóre po raz pierwszy. Byłam ciekawa, jak się zachowają w nowych okolicznościach.

Autokar podjechał punktualnie. Dzieci wsiadły i zajęły miejsca. Wszystkie były zaaferowane nową sytuacją, wysokimi fotelami, widokiem z okien. Podróż minęła bez przeszkód. Pomyślałam, że to dobrze wróży całej wyprawie.
Dziwnym trafem udało nam się ominąć korki i byliśmy na miejscu przed czasem. Co robić z gromadą rozentuzjazmowanych kilkulatków na pół godziny przed spektaklem? Najlepiej skorzystać z ładnej pogody i przejść się po pobliskim parku. No i tu pojawiły się pierwsze trudności. Perspektywa dłuższego spaceru w parach wywołała różne reakcje.
– Nie chcę stać z Karolem. On jest głupi.
– Nie będę stać w ostatniej parze. Niech ta okropna Baśka tam stoi.
– Przeproś Basię, nie wolno nikogo obrażać.
– Nie przeproszę, niech mi pani nie rozkazuje. Jak mój tata się dowie, to zrobi pani awanturę.
Za moment w parku:
– Dlaczego obrywasz liście?
– Mogę obrywać, ile chcę. Mama nic mi nie mówi.
W drodze powrotnej:
– Kto chce ciastko? – pyta jeden z chłopców.
– Ja, ja, mi też daj.
– To wyciągnij tę swoją łapę. A teraz idź stąd. To miejsce jest tylko dla mnie i dla Igora – pada „uprzejma” odpowiedź.
Tuż przed szkołą:
– Jak cię zaraz kopnę, to zobaczysz. – Obietnica w mgnieniu oka zostaje spełniona.
– Dlaczego kopnęłaś kolegę?
– Bo mnie drzaźnił i robił miny.
„Obfity plon” – pomyślałam, a to tylko kilkoro uczestników czterdziestoosobowej wycieczki.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to normalne. I w pewnym sensie miałby rację. Dzieci często zachowują się w ten sposób. Sześciolatki bywają agresywne, bo dopiero uczą się prawideł grupowego funkcjonowania i zasad współpracy, zaczynają dostrzegać i respektować potrzeby innych ludzi. Zresztą, gdzie tu agresja? No może tylko to kopanie...

Różne formy agresji
Wśród małych dzieci najwięcej jest agresji słownej. „On jest głupi” , „ta okropna Baśka”, „wyciągnij tę łapę”. To skuteczne narzędzia do sprawiania przykrości, upokarzania, dręczenia. Wiele dzieci specjalizuje się w agresji niewerbalnej. Dysponują szerokim wachlarzem min i gestów, przedrzeźniają, dotkliwie raniąc swoje ofiary. Ten rodzaj zachowań dorośli na ogół bagatelizują. Dziecko sprowokowane gestem lub miną przechodzi do kontrataku. Wtedy wkraczamy my. I bez pardonu wyciągamy konsekwencje wobec… ofiary.
– Dlaczego go uderzyłaś?
– Bo zrobił brzydką minę.
– Brzydka mina nie boli, a kopnięcie tak. Daj dzienniczek.

Do niedawna sama reagowałam podobnie. Wreszcie zorientowałam się, że agresja słowna bywa znacznie bardziej dotkliwa niż niewerbalna. Dziecko nie zawsze potrafi na nią odpowiedzieć. Czuje się zaszczute, bo dosięgnęło je coś, czego nie słychać i w zasadzie nie widać. Najbardziej represyjna jest ta forma agresji, która łączy się z ograniczaniem swobody drugiej osoby:
– Idź stąd, to miejsce jest tylko dla mnie i dla Igora.
Osoba, przeciwko której została skierowana taka uwaga, doznaje upokorzenia. Traci grunt pod nogami i poczucie własnej wartości.

Dziecko to bystry obserwator. Jeśli dostrzeże wyłom w murze konsekwencji, spróbuje wykorzystać okazję.
– Kup mi, kup mi, kuuuuuuuuuuuuup mi. Ja chcę, chcęęęęęęęęęęęęęęęęęę, muszę to mieć albo będę głośniej krzyczeć.
– Niech mi pani nie rozkazuje. Jak mój tata się dowie, to zrobi pani awanturę.

To przykłady agresji instrumentalnej, która stanowi środek do celu. Rodzic zmęczony krzykiem i napastliwością dziecka ulega presji. A ono już wie: to działa! Jeśli dorosły w porę nie zareaguje, dziecko wypróbuje swoją metodę na innych, nie licząc się z kosztami.

Co wywołuje agresję?
Przyczyny mogą być różne. Jedną z najpotężniejszych jest frustracja, która wynika z niezaspokojonych potrzeb dziecka.

Najważniejszymi osobami w życiu dziecka są rodzice. To od nich zależy jego szeroko rozumiany rozwój emocjonalny, społeczny i poznawczy. Dziecko przychodzi na świat z określonym bagażem potrzeb. Na początku wszystko jest stosunkowo proste. Maluch musi być nakarmiony i napojony, musi mieć sucho i ciepło. Dotyk i kołysanie zapewniają mu poczucie bliskości, bezpieczeństwa. Ale potrzeby rosną wraz z dzieckiem.

Kochający, mądry rodzic świadomie kreuje dziecięcą rzeczywistość. Zaspokajając potrzeby bytowe, pamięta o najważniejszym – psychicznej i emocjonalnej stronie ludzkiej natury. Akceptuje dziecko takim, jakim ono jest. Pod żadnym pozorem go nie odrzuca, nie unika, nie ignoruje. Wzajemne relacje opiera na miłości, zrozumieniu i szacunku. Wystrzega się nadmiernej, destruktywnej krytyki na równi z nadopiekuńczością. Wie, że jedna i druga hamuje prawidłowy rozwój. Nadmierna krytyka podważa poczucie własnej wartości. Nadopiekuńczość prowadzi do wyuczonej bezradności. Dziecko nabiera przeświadczenia o własnej niekompetencji. W obu przypadkach traci wiarę we własne możliwości, motywację, chęć do samodzielnego działania.

Mądry rodzic uczy samodzielności, docenia wysiłki, towarzyszy w codziennych trudach. Potrafi dostosować wymagania i oczekiwania do możliwości dziecka, dba o jasne reguły, porządkujące dziecięcy świat. Wpaja zasady i normy, których konsekwentnie przestrzega. Zwraca uwagę dziecka na innych ludzi i ich potrzeby:
– Maciek też lubi lody, podziel się z nim.
– Wczoraj ty dostałeś buty. Dziś kupimy kurtkę dla Marysi.
W ten sposób zapobiega kształtowaniu postawy roszczeniowej, manipulowaniu najbliższym otoczeniem. Pod żadnym pozorem nie faworyzuje żadnego ze swoich dzieci, nie porównuje i nie przeciwstawia sobie nawzajem. Szanuje ich odmienność i indywidualność.

Jak w tym kontekście wyglądają wypowiedzi moich sześciolatków?
No cóż, „głupi Karol”, „okropna Baśka, „wstrętna łapa” to przejawy braku szacunku, wyniesione z domu. Dziecko używa obraźliwych słów, mając przyzwolenie rodziców. W tej sytuacji istnieją trzy możliwości:
– dziecko posługuje się codziennym językiem rodziców,
– rodzice pobłażają zachowaniom dziecka, nie ustalili zasad, które wspomogłyby jego wychowanie,
– rodzice ignorują psychiczne potrzeby dziecka. Nie mogąc wyładować złości na nich, przenosi złe emocje na obiekty zewnętrzne, w tym kolegów i koleżanki.

Nie raz odczuwamy konsekwencje „przeniesionej agresji”. Dzieci wyładowują frustracje w domu i w szkole. Konflikt z nauczycielem, kłótnia z kolegami to nierzadka przyczyna werbalnego albo fizycznego „ataku”. Dziecko wyładowuje swoją złość na najbliższych: krzyczy, bije, czasem niszczy przedmioty. W ten sam sposób postępuje w szkole, tylko tam obiektami agresji są koledzy i nauczyciele.

W tym miejscu warto wspomnieć o mechanizmie modelowania. Dziecko naśladuje osoby z najbliższego otoczenia. Dla kilkulatka najważniejsi są rodzice, dla nastolatka – grupa rówieśnicza. Właściwe wykorzystanie momentu, w którym jesteśmy wzorem dla dziecka, może go wyposażyć na całe życie. To czas porównywania wartości, dokonywania wyborów, kształtowania postaw i umiejętności. Od naszej postawy zależy, czy negatywne aspekty w zachowaniu naszego dziecka zostaną zniwelowane do minimum, czy napęcznieją do ogromnych rozmiarów.

Rodzic, który ignoruje potrzeby dziecka, albo karci i krzyczy, nie wykształci w nim prawidłowych postaw. Nie pomoże w budowaniu postaw prospołecznych. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać. Wystarczy konflikt z rówieśnikiem lub nauczycielem, aby dziecko zareagowało agresją, zaczęło poniżać rówieśników i obrażać dorosłych, a w stanie wzburzenia – użyło siły. Nie zna przecież innego sposobu postępowania. Nikt nie nauczył go, jak kierować swoimi emocjami, gdyż rzadko było chwalone, czuje się niedocenione i przez to bezwartościowe. Szuka wzorców wśród bohaterów filmów i gier komputerowych. Oddala się od rzeczywistości. Starsze dziecko próbuje samorealizacji w nieformalnych grupach. Żyje w poczuciu krzywdy i braku spełnienia.

O tym, jak dziecko będzie postępowało i czy każdą frustrację będzie wyrażało w postaci agresji, decydują pierwsze lata życia spędzone w otoczeniu mądrych i przewidujących dorosłych.

*Psychologia społeczna definiuje agresję jako celowe zachowanie, wywołujące szkody fizyczne lub psychiczne, skierowane na zewnątrz, przeciwko innym ludziom lub przedmiotom albo do wewnątrz, przeciwko samemu sobie (autoagresja). Objawy autoagresji, polegające na samookaleczaniu, należy konsultować ze specjalistą.

**Zwolennicy teorii frustracji interpretują zachowania agresywne w kategoriach instynktownej reakcji na ból, gniew czy lęk. Przyczyn agresji upatrują w oddziaływaniach zewnętrznych.

***Psychoanaliza porównuje agresję do wrodzonego popędu, uwalniającego się pod wpływem kumulowanych napięć. Podłoża reakcji szuka w działaniu hormonów, ilości i składzie neurotransmiterów oraz w budowie genów.

Joanna Pluta

 
guzik prawda, wszystkie media na które dzieci są tak poddatne serwują chamskie zachowanie, a dziecko z reguły wybiera kolegów i telewizyjne zachowania niż rodziców.

anna  2011-09-18 11:24
  Oceń:     9     2
Niekiedy dzieci są bardzo agresywne w towarzystwie rówieśników,cho ć w domu to "Chodzące aniołki".Skąd się to bierze? generalnie winnych brak,ale patrząc dokładniej- coś by się znalazło;np.nasz brak czasu dla własnych dzieci !!!

mama przedszkolaków  2011-01-05 22:01
  Oceń:     5     0
Staramy się odgradzać nasze dzieci od zła i agresji,ale telewizja nam to trochę utrudnia.Mimo "filtra"jakim są rodzice,pewne treści do dzieci docierają.

mama przedszkolaków  2011-01-04 23:03
  Oceń:     2     0
To jest niestety prawda,że nasza konsekwencja praktycznie"leży". Naprawdę trudno,zawsze być tak do końca konsekwentnym rodzicem.

mama przedszkolaków  2011-01-04 22:55
  Oceń:     1     0
Chyba największą trudność nam rodzicom sprawia konsekwencja w stosowaniu teorii - bo człowiek jest zmęczony, bo zdenerwowany, bo jutro porozmawiamy itd. Z własnego doświadczenia wiem, że te "sztuczki" prezentowane w magazynie dla Rodziców - jeśli są stosowane konsekwentnie to w większości przynoszą efekt - ale dopiero po pewnym czasie. I niestety brakuje często cierpliwości, żeby tę konsekwencję cały czas stosować.

tata tomek  2010-02-04 15:54
  Oceń:     17     3
Fajny artykul, prawda...Niestety w zyciu troche trudniej tak ladnie i madrze wszystko poukladac. Stojac z boku prosciej.

Mama  2010-01-29 23:47
  Oceń:     10     3

Polecamy