Magazyn dla rodziców

Przygotuj dziecko do pierwszej klasy. Skorzystaj z portalu z grami i zabawami edukacyjnymi przygotowanymi przez ekspertów

Jaką rolę w życiu dzieci odgrywa magia? Czy świat realny to dla nich za mało?

„Aby opanować rzeczywistość, małe dziecko potrzebuje myśleć magicznie”.
Bruno Bettelheim

Myśląc o okresie dzieciństwa w życiu człowieka widzimy jego bogactwo, odmienność doświadczeń, zabawę, fantazję, ciekawość, brak racjonalności w zachowaniu. Każda mama, która ma za sobą tłumaczenie dziecku, że pod łóżkiem nie ma potwora, wie, że logika i racjonalne argumenty tutaj nie działają. Prawa logiki, fizyki są obce maluchom, zaś rozmawianie z nieistniejącymi stworami jest na porządku dziennym.

Magia, wymyśleni przyjaciele, fascynacja baśniami, wiara w Św. Mikołaja i nierzeczywiste światy to niewątpliwie elementy dzieciństwa. Ale czy to, na co patrzymy z naszego dorosłego punktu widzenia, jest tylko częścią dziecięcej niedojrzałości, czy może cała ta zabawa w udawanie jest po coś? Czy magiczne przedmioty i czarodziejskie zaklęcia są potrzebą wpisaną w okres rozwojowy? Czy magia pełni jakąś ważną funkcję? Tak. Badania psychologiczne w sposób konkretny i rzeczowy wskazują na mądrość takich dziecięcych zachowań. Jeśli ktoś z rodziców potrzebuje uzasadnienia, znajdzie je poniżej (oczywiście oprócz uzasadnienia, że to po prostu dobra zabawa, która, jak to zabawa, ma służyć zabawie, a nie być po coś).

Myślenie magiczne

Przypomnieć należy, iż w teorii rozwoju inteligencji dziecka Jeana Piageta pojawia się okres myślenia przedoperacyjnego (zwanego też zresztą myśleniem intuicyjnym), przypadającego na mniej więcej 3–7 rok życia. Dziecko charakteryzuje wtedy między innymi tzw. myślenie magiczne, a doświadczanie nierealności jest normalną sprawą.

Myślenie magiczne jest u dzieci zjawiskiem powszechnym i naturalnym. Zabawki nabierają wtedy cech typowych dla ludzi czy zwierząt, świat nie rządzi się logiką, nie uwzględnia porządku czasu i przestrzeni. To baśniowa rzeczywistość, w której wszystko może się zdarzyć. Dodać trzeba, że już w trzecim roku życia większość dzieci wyczuwa dokładnie różnicę między fantazją a rzeczywistością, chociaż potrzeba myślenia magicznego między 4 a 10 rokiem życia jest bardzo silna.

Badania naukowe psychologów poznawczych i rozwojowych pozwoliły na wysunięcie tezy, że brak wyobraźni i magicznego myślenia powinien nas skłonić do refleksji nad rozwojem naszego dziecka. Jeśli spojrzymy na funkcjonowanie dzieci z różnorodnymi problemami rozwojowymi, chociażby z autyzmem (ich wyobraźnia jest bardzo ograniczona), zaczynamy zauważać, że fikcja w życiu dziecka to coś, bez czego nie można się obyć, a nie coś, co trzeba przezwyciężyć.

W czasach współczesnych naukowcy dokładnie przeanalizowali, czy dzieci mają świadomość, że udawanie jest na niby. Doszli do wniosku, że nawet najmłodsze 2 i 3 letnie dzieci świetnie sobie radzą w odróżnianiu fikcji od rzeczywistości (może właśnie dlatego dzieci wcale nie jedzą kamieni udających ciasteczka w trakcie herbatki na niby). Tylko dziecięce umysły traktują te światy równie poważnie, obydwa oddziałują na nie bardzo emocjonalnie. Po co to dzieciom? To strategia, która pozwala na zrozumienie świata, który nie jest dla dziecka zrozumiały. Luki w wiedzy zostają wypełnione po swojemu, po swojemu też tłumaczy się rzeczy niezrozumiałe, a logika nie ma tutaj żadnego znaczenia.
 Kiedy mój synek miał 3 latka, był przekonany że to jego wymruczane pod nosem magiczne zaklęcie powoduje zmianę światła na zielone i czas oczekiwania na przejście jest krótki dzięki jego tajemnym mocom. Nigdy (a ma prawie 6 lat) nie usłyszał wykładu na temat prawdziwego funkcjonowania sygnalizacji świetlnej, bo po co. Coraz rzadziej zresztą szepcze to magiczne zaklęcie.

Siła wyobraźni

Umysł dziecka jest inny od umysłu dorosłego, wiąże się to zarówno z niedojrzałością struktur mózgowych, które dojrzewają później, jak i brakiem doświadczeń, które nie mogą być jeszcze udziałem dziecka. Zdolność do myślenia racjonalnego i logicznego związana jest z korą przedczołową – a ta osiąga swą dojrzałość w wieku dorastania (a czasami później). To dzięki jej niedojrzałości dziecko charakteryzuje siła wyobraźni i zdobywanie wiedzy poprzez doświadczanie różnych, nawet mało prawdopodobnych rozwiązań. Profesor Alison Gapnik uważa, że to wręcz dobrodziejstwo okresu dzieciństwa, a nie jego brak czy deficyt. Fascynujące badania pani profesor pokazują, że wiele dzieci spędza zdecydowanie więcej czasu w wymyślonych przez siebie krainach (często nawet o tym nie wiemy) niż w rzeczywistości. I co ważniejsze – ani nie jest to oznaka problemów (jak myślano kiedyś), ani wyjątkowych cech dziecka (jak chcieliby niektórzy teraz).

Profesor Paul Harris z Harvardu od lat zajmuje się badaniami nad wyobraźnią dziecka. Twierdzi on, że fantazje dziecka są zdrowe i potrzebne i nie należy traktować ich jako coś, co przechodzi jak choroba, występuje, ale niczemu nie służy. Jego zdaniem zabawa w udawanie uruchamia tzw. myślenie alternatywne, czyli jak mogłoby być inaczej niż jest. Ten sposób myślenia ułatwia w przyszłości rozwiązywanie problemów, analizowanie, szukanie przyczyn i przewidywanie skutków działań. Pozbawieni umiejętności wyobrażania sobie czegoś, jesteśmy także pozbawieni umiejętności planowania i organizacji przyszłości.

Bardzo interesujące są badania, na które powołuje się Bruno Bettelheim, autor książki „Cudowne i pożyteczne”. Wskazują one na to, że wiara w magiczne postacie jest bezpośrednio związana z potrzebami dziecka w danym wieku, jest jakby odpowiedzią na charakterystyczny rys rozwojowy w danym momencie. Prawie wszystkie 4-latki wierzą w Mikołaja, a tylko 20% w Zębową Wróżkę, dwa lata później tylko 1/3 badanych maluchów wierzy w Mikołaja, ale aż 2/3 w Zębową Wróżkę. Powodem tej rozbieżności jest fakt, iż 4-latki nie tracą jeszcze zębów, więc powoływanie do życia takich postaci jest jeszcze z punktu widzenia dziecka niepotrzebne do zrozumienia zawiłości świata.

Z dala od logiki

Ponieważ dziecko potrzebuje sporo czasu, aby stać się osobą racjonalną, korzysta z różnych magicznych sprzętów i postaci, by próbować zrozumieć otaczający świat, pojęcia abstrakcyjne (takie jak zło, dobro, sprawiedliwość), czy zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. Przedwczesna racjonalność, której często dorośli wymagają od dziecka, zdaniem Bettelheima, jest, jak inne przedwczesne doświadczenia w życiu dziecka, nie tylko niepotrzebna, ale i niebezpieczna. Małe dzieci nie są jeszcze gotowe do poznawczej konfrontacji z prawdziwym życiem. Psychoanalityk twierdzi dodatkowo, że dzieci, które zbyt wcześnie były motywowane do działań racjonalnych i logicznych, które za mało czasu spędzały w świecie baśni, mają w okresie dorastania (kiedy kontrola rodziców gwałtownie spada) silne tendencje do odnajdywania sensu życia w różnego typu doświadczeniach z obszaru astrologii. Może więc nie warto nakłaniać dzieci do zbyt wczesnego przyjęcia myślenia logicznego i racjonalnego?

Nie przypadkiem zresztą okres dzieciństwa to czas zafascynowania baśniami. Są one niezmiernie atrakcyjne dla dzieci, bo właśnie ten gatunek literacki jak żaden inny łączy w sobie realność i fikcję, czyli w szczególny sposób odpowiada potrzebom rozwojowym dziecka. Są one dla dzieci dostępne poznawczo, dlatego postrzegane w nich wizje świata są zupełnie jasne (mimo przejaskrawionej przecież nierzeczywistości).

Myśląc o magii w życiu dziecka, nie możemy zapominać o tym, że z perspektywy dziecka magia znaczy coś zupełnie innego niż w naszej dorosłej retoryce. Przypatrzmy się dzieciom obserwującym eksperymenty przyrodnicze czy chemiczne. Te kolorowe próbki, bulgocące substancje, dziwne zachowania przedmiotów – pojawia się aura tajemniczości, czegoś niezwykłego, bo nieznanego i dziwnego. Fantazja pozwala dzieciom być w świecie niedostępnym i często niezrozumiałym dla osób dorosłych. Jakież to musi być dla dziecka fantastyczne! Tam nie ma żadnych nakazów, ograniczeń… Jest to nie tylko kreatywne i rozwijające dla dziecka, ale przede wszystkim dzięki temu nasz maluch osiąga poczucie kontroli nad jakąś częścią swojego życia. Warto przypomnieć również, że przekształcenie pragnień dziecka w fantazję jest jednym ze sposobów na niemożność (bądź niechęć) zrealizowania dziecięcej prośby (Och, jak cudownie by było, gdybym umiała czarować! Nie musielibyśmy stać w tej kolejce i nie nudziłbyś się!). Kto korzystał z tej metody wychowawczej, zna jej skuteczność (to jest ten moment, w którym dziękujemy Bogu za siłę wyobraźni naszego dziecka).

To dziecięce myślenie pozwala siedzieć i pić herbatkę, której nie ma, szukać w szafach innych światów, myśleć, że śnieg sypie się z nieba z jakiś magicznych wręcz przyczyn. Dziecięce umysły realizują swoje dalekosiężne cele nieprawdopodobnymi sposobami. Pozwólmy im na to.

Iwona Chądrzyńska
 
  Brak komentarzy


Polecamy