Magazyn dla rodziców

Szukasz wartościowych gier i zabaw edukacyjnych w internecie? Skorzystaj z portalu Balon Blum, który pomoże Twojemu dziecku przygotować się do nauki w szkole

Dlaczego dziecko musi mieć czas na zabawę?

„Każde dziecko ma w sobie ziejącą pustkę nastawioną na pobudzenie i jeżeli jej nie wypełnimy czymś, co jest ekscytujące, ciekawe i dobre dla niego, to ono samo wypełni je czymś, co jest ekscytujące i ciekawe, i co nie jest dobre dla niego”.
Theodore Roosevelt

Od dawna wiadomo, że zabawa jest dla dziecka podstawową i najważniejszą formą aktywności. Jest jakoby synonimem dzieciństwa. Od kilku lat jednak na zabawę i jej rolę w życiu psycholodzy patrzą jeszcze dokładniej – a to dzięki najnowszym badaniom neurobiologicznym. Warto przemyśleć na poważnie kwestię zabawy, nudy i obowiązków naszych dzieci w kontekście coraz bardziej „przerysowanej” wczesnej edukacji. Tak modne ostatnio określenie – wszechstronny rozwój dziecka – staje się dla specjalistów karykaturą najnowszej wiedzy psychologicznej.

Recepta na szczęście

Zabawa to coś więcej niż zwykły czas dla zabicia nudy. To najlepsza i najtańsza inwestycja w dobre, mądre i szczęśliwe przyszłe dni naszego dziecka.

W zabawie dziecko wyraża uczucia i pragnienia, daje upust wyobraźni i fantazji, rozwija zdolności twórcze. Często przejawia zachowania, które w innych sytuacjach są dla niego trudne (kto widział nieśmiałe dziecko, które w roli wilka zamienia się w wyjątkowo silnego osobnika, wie w czym rzecz!). Zabawa umożliwia zdobywanie nowych doświadczeń oraz umiejętności w działaniu. Dzięki zabawie kierowanej w odpowiedni sposób, dziecko zdobywa poczucie własnej wartości poprzez możliwość odczuwania sukcesu.

Dla każdego specjalisty (wprawne oko rodzica też wiele zauważy) zabawa pełni również funkcję diagnostyczną, a mianowicie daje ogromną wiedzę na temat ewentualnych problemów dziecka. To podczas zabawy można zaobserwować wiele dziecięcych zaburzeń wynikających z integracji sensomotorycznej czy z zaburzeń emocjonalnych. Znalezienie odpowiedzi na pytania: czy dziecko bawi się samodzielnie; czy jest twórcze podczas zabawy; jakiego rodzaju zabawki lubi, a jakich unika; są bardzo ważne z punktu widzenia prawidłowego rozwoju. O ważności zabawy mówi na przykład fakt, że jej brak (a konkretnie jednej z jej odmian, czyli zabawy symbolicznej) jest sygnałem możliwych zaburzeń autystycznych.

Sławny psycholog, Lew Wygotski (nazwany dzisiaj Mozartem psychologii dziecięcej), mówił tak: „Podczas zabawy dzieci osiągają największe sukcesy. To właśnie te osiągnięcia będą stanowiły podstawę działań i moralności młodego człowieka”.

Wg Colina Rose’a, największego współczesnego specjalisty od wczesnej edukacji, fundamentem dla jak najlepszego rozwoju dziecka jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa, miłości i zabawy. Bo to ona w sposób niezamierzony i często przypadkowy przyczynia się do fizycznego, emocjonalnego i intelektualnego rozwoju dziecka.

Prawdziwe efekty zabawy „na niby”

Zabawa oczywiście może (ale nie musi!, o czym często zapominają nadambitni rodzice) być zabawą edukacyjną  (na przykład uczenie czytania w formie zabawowej), ale trzeba pamiętać o najważniejszej rzeczy – jeżeli dziecko nie czerpie radości z zabawy to należy ją przerwać.

Dzięki najnowszym możliwościom badania mózgu oraz przeprowadzanym na coraz większą skalę badaniom nad rolą zabawy, jesteśmy w posiadaniu wiedzy naukowej dotyczącej ważności „zwykłej” zabawy dla całokształtu rozwoju dziecka.

Przeprowadzone w ciągu ostatnich kilku lat badania naukowe potwierdzają np. związek między zabawą „na niby” (symboliczną), a rozwojem umiejętności czytania i pisania. Chodzi o to, że zabawa w tej formie angażuje u dzieci ten sam rodzaj myślenia tzw. reprezentacyjnego, który potrzebny jest we wczesnych fazach czytania i pisania.

Neurobiolodzy zauważyli również w badaniach laboratoryjnych, że pozbawienie małych szczurów możliwości zabawy hamuje rozwój przedczołowych płatów kory mózgowej. Odpowiadają one za wyższe funkcje poznawcze: planowanie, kontrolowanie emocji, zachowania społeczne, czyli większość cech uznanych współcześnie za kluczowe umiejętności odpowiadające za osiągnięcie sukcesu w życiu dorosłym. Fascynujące badania na ten temat prowadzi między innymi The National Institute For Play z dr. S. Brownem.

Jakie błędy popełniają rodzice?

Są rodzice, którzy po przyjściu po swoją pociechę do przedszkola lub szkoły zadają jedno pytanie – czego się dziś nauczyłeś? Biada dziecku, które odpowie – „niczego” albo „świetnie się bawiłem!” To pytanie niepozbawione logiki dorosłego, ale z punktu widzenia współczesnej wiedzy, po prostu pozbawione sensu (zresztą dla dziecka też dość kłopotliwe, nieprawdaż?). Szczególnie kiedy małe dziecko zapytane, co jest przeciwieństwem zabawy, odpowiada: „nuda”, ale już siedmiolatek, niestety, z reguły odpowie: „praca”.

Ogromnym błędem jest ciągłe ingerowanie przez rodzica w dziecięcą aktywność zabawową. Potrzeba nieustannej kontroli, która jest bolączką współczesnych rodziców, nie tylko blokuje dziecięcą kreatywność, ale nie pozwala też na samodzielność. Dodatkowo, nawet jeśli wiemy i czujemy, że zabawa to ważny czas i niejako zmuszamy się do tego, przekształcamy ten moment w swoisty obowiązek, a od obowiązku do niechcianego przymusu droga krótka.
Niby idę na rower, ale ciągle gadam przez telefon („tak, tak, synku, widzę, jak świetnie sobie radzisz!”), niby jestem zachwycona wspólnym rysowaniem, ale pod stołem mam nieprzeczytane czasopismo…

Nie bawmy się z dziećmi w coś, czego nie lubimy, przecież to prosty komunikat, łatwo przyswajalny dla naszego dziecka – „nie lubię biegać za piłką, ale chętnie…” i tu wymieniamy kilka dowolnych i akceptowanych przez nas zabaw. Rodzice sztywni i niepewni w swojej roli mają kłopoty z zabawą spontaniczną. Dla nich na pewno lepsza jest zabawa ukierunkowana, taka jak gry zespołowe czy konkretne zadania manualne.

Przy okazji zabawy warto wspomnieć o pochwale prostoty i pochwale nudy. Trzeba tworzyć przestrzeń do zabawy, a nie zasypywać dzieci zabawkami, przypomnieć sobie, w co sami lubiliśmy się bawić, wyciągnąć piłki, ringo, kapsle… Nie dostawać gęsiej skórki na słowa naszego dziecka – „nudzi mi się”, ale dać czas na rozmyślanie i nicnierobienie. Bo zabawa nigdy nie jest stratą czasu.

Iwona Chądrzyńska
 
  Brak komentarzy


Polecamy